Peak Oil - główna

Wprowadzenie

Alternatywy

Na forum

Przykład Londynu znajduje naśladowców

Sukces radykalnego programu wprowadzenia opłat za wjazd samochodem do centrum sprawił, że rozwiązanie to wdrażane będzie także w innych miastach.

Kolejnymi miastami, w których trzeba będzie płacić za wjazd samochodem do centrum, są San Francisco i Sztokholm. Również francuskie miasta, w tym Paryż, przymierzają się do wprowadzenia opłat.

Rzecznik prasowy Kena Livingstone'a, burmistrza, który ryzykując polityczną karierę zrewolucjonizował komunikację w Londynie, poinformował, że także inne amerykańskie i europejskie miasta, w tym jedno włoskie, jak również "niektóre miasta azjatyckie" przysłały do Londynu swoich przedstawicieli w celu zapoznania się z tym rozwiązaniem. Odmówił on jednak podania szczegółów.

W 2003 roku opłata za wjazd do dzielnic City i West End - głównych centrów handlowych i rozrywkowych w mieście - wynosiła w dniach roboczych 5 funtów, obecnie wzrosła do 8 funtów i od lutego obejmować będzie więcej dzielnic.


Granica strefy płatnego wjazdu w Londynie. Foto: Wikipedia

Kolejnym krokiem, planowanym na lata 2009-2010, ma być trzykrotne zwiększenie opłaty dla dużych samochodów osobowych i ciężarówek przy jednoczesnym zwolnieniu z niej "czystszych" pojazdów.

Zdaniem Emily Armistead, aktywistki Greenpeace, podwyższenie opłat dla paliwożernych samochodów terenowych zmusi wreszcie konsumentów do poważnego zastanowienia się przy wyborze samochodu. "Jednocześnie zmiany te powinny pobudzić rynek i zmobilizować producentów samochodów do opracowywania samochodów, które emitują mniej zanieczyszczeń", uważa Armistead.

Opłata za wjazd do centrum początkowo spotkała się z bardzo wrogim przyjęciem wśród kierowców i handlowców, jednak Livingstone'owi udało się przetrwać polityczną burzę i stać się idolem ekologów. Stało się tak między innymi dzięki temu, że równocześnie z wprowadzeniem opłat miasto rozbudowało transport publiczny, przebudowało część ulic tak, by stały się bezpieczniejsze dla rowerzystów i pieszych oraz lepiej zaczęło gospodarować przestrzenią. Obecnie, w porównaniu z 2002 rokiem, czas spędzony w korkach skrócono o 22 procent, emisja dwutlenku węgla spadła o 16 procent, a poziom tlenku azotu zmniejszył się o 13 procent. Jednocześnie średnia prędkość w mieście wzrosła z 13 do 17 km/h.

Livingstone udowodnił w ten sposób, że niepopularne posunięcia mogą ostatecznie zostać zaakceptowane przez społeczeństwo. "Na początku wydają się poświęceniem, ale w końcu ludzie zaczynają dostrzegać realne korzyści takie jak lepsza jakość życia", komentuje Armistead.

Yahoo-AFP
SUTP

Podyskutuj na forum

26.11.2006 Komentarze (0)