Peak Oil - główna

Wprowadzenie

Alternatywy

Na forum

Przejściowy wzrost cen?

To tylko przejściowy wzrost cen...

Niestety nic na to nie wskazuje. Jeśli przyjrzymy się rynkowi kontraktów terminowych na ropę, zobaczymy, że w 2003 roku nastąpiła radykalna zmiana oczekiwań co do przyszłych cen tego surowca. Wykres poniżej pokazuje jaką cenę osiągała ropa w kontraktach z dostawą do 5 lat (na początku lat 90-tych dostępne były kontrakty z dostawą maksymalnie za 3 lata). Na przykład, w grudniu 2003 roku baryłka ropy z dostawą za 5 lat (czyli na grudzień 2008) kosztowała 30 dolarów.

Od początku lat 90-tych, pomimo różnych zawirowań tymczasowo podbijających ceny, takich jak pierwsza wojna z Irakiem, rynek niezmiennie przewidywał, że ceny w przyszłości będą kształtować się na poziomie 20 dolarów za baryłkę. Także kiedy ceny ropy w 1999 roku chwilowo spadły poniżej 10 dolarów za baryłkę, rynek oczekiwał, że w dłuższym okresie zbliżą się do 20 dolarów.

To, co najbardziej zastanawiające, to szybkość, z jaką odrzucono głęboko zakorzenione wyobrażenia o przyszłych cenach. Jak widzimy na wykresie, w ciągu zaledwie 2 lat uczestnicy rynku uznali, że ceny ropy za 5 lat będą kształtować się na poziomie 60-70 dolarów zamiast powrócić do "naturalnego" poziomu 20 dolarów. Oznacza to poważną zmianę w psychologii rynku, której nie można tłumaczyć krótkoterminowymi obawami związanymi z terroryzmem bądź niestabilnością polityczną w poszczególnych krajach eksportujących ropę. Mimo iż rynek nie przyjął dotąd do wiadomości teorii peak oil, przewidywane przez niego ceny wskazują przynajmniej na to, że era taniej ropy dobiegła końca.

Terroryzm sam w sobie nie jest winny wzrostom cen ropy.

Przed rokiem 2000, zawirowania związane z terroryzmem lub polityką miały stosunkowo mały wpływ na ceny ropy. Gdyby w latach 90-tych terroryzm w Arabii Saudyjskiej czy polityczne intrygi w Rosji doprowadziły do spadku wydobycia w tych krajach, kraje konsumujące ropę po prostu zaczęłyby sprowadzać ten surowiec od innych, bardziej stabilnych kotrahentów takich jak Wielka Brytania czy Norwegia. Jednak gdy obecnie wszystkie kraje produkujące ropę pompują ją na pełnych obrotach, nie ma nikogo, kto mógłby podwyższyć swoją produkję w stosunkowo krótkim czasie.

Nawet Saudyjczycy, tradycyjnie pełniący rolę "producenta ostatniej instancji", nie są w stanie znacząco zwiększyć wydobycia w sytuacjach kryzysowych takich jak huragan Katrina (przed załamaniem światowej gospodarki uchroniło nas wówczas tylko uruchomienie strategicznych rezerw przez głównych konsumentów ropy). Podaż ropy jest tak napięta, że nawet niewielkie zakłócenia powodują poważny skok cen.

Od końca lat 90-tych ceny ropy wzrosły o 663% w ciągu 7 lat. OPEC oznajmia jednak z uporem maniaka, że ceny ropy wzrosły o te 10-15% w związku z terroryzmem.


Nieważne jak mały jest procent wzrostu gospodarczego, zawsze jest on wykładniczy