Wprowadzenie
- Przecież mamy ropy jeszcze na 30 lat?
- Kiedy nastąpi Peak Oil?
- Też mi coś. Kupię sobie auto hybrydowe.
- Czy peak oil już tu jest?
- Przykłady z historii i dynamika konsumpcji
- Zasoby ropy naftowej
- Ciągle odkrywamy nowe złoża
- Technologie rozwiążą problemy?
- Przejście na alternatywne źródła energii
- Przejściowy wzrost cen?
- Ropa już dawno miała się skończyć
- Scenariusze
Alternatywy
-
Alternatywy a ropa naftowa
Wiadomości ogólne -
EROEI
Zwrot energii zainwestowanej -
Biopaliwa
Paliwa pochodzenia roślinnego -
Gaz ziemny
Towarzysz złóż ropy i węgla -
Węgiel
Obfite paliwo kopalne -
Piaski roponośne
..i łupki bitumiczne -
Fuzja jądrowa
Łączenie jąder atomowych -
Energia jądrowa
Rozszczepianie jąder atomowych
-
HydroelektrycznośćElektryczna energia wody -
Energia słoneczna
Wykorzystanie energii Słońca -
Energia wiatru
Wykorzystanie energii wiatru
-
Hydraty metanu
Gaz zmrożony z wodą -
Wodór
Mała cząstka, wielki mit -
Energia geotermalna
Cieplna energia wnętrza Ziemi
Na forum
- Polacy boją się energetyki jądrowej
- Biogaz dla każdego
- Ekokalkulator CO2
- Czarny krzem - szansa na rewolucję?
- Ogniwa paliwowe
- Wymuszone zmiany spoleczne w swiecie kurczacej sie ekonomii
- Energia cieplna produkowana na brzegach oceanów.
- Warto obejrzeć w TV
- Przegląd technologii zgazowania biopaliw stałych .
- PGNiG otwiera nową kopalnię gazu ziemnego.
cena ropy
Scenariusze
Dwa odmienne spojrzenia w przyszłość

Dwa modele przyszłego wydobycia
Prognozy agencji rządowych takich jak IEA czy USGS opierają się na kilku założeniach:
- Rynki i technologia wypełnią lukę między popytem a podażą konwencjonalnych paliw kopalnych.
- Zglobalizowana gospodarka będzie rozwijać się tak, jak dziś, aż do następnego stulecia.
- Ropa i gaz osiągną szczyt produkcji późno, a spadek podaży będzie powolny.
- Zmiana klimatu? Hmm.. tak... martwi nas to... ale musimy przede wszystkim dbać o gospodarkę.
Tymczasem w drugim spojrzeniu w przyszłość zauważamy, że:
- Rynki i technologia co najwyżej częściowo wypełnią lukę między popytem a podażą.
- Zglobalizowana gospodarka będzie musiała się skurczyć, zostanie wyparta przez gospodarki lokalne.
- Szczyt produkcji nastąpi wcześnie, a spadek podaży będzie gwałtowny.
- Wydobycie ropy coraz bardziej będzie rozmijać się z popytem, w akcie desperacji zaczniemy spalać co się da: węgiel, lasy, zbiory.
Scenariusz I - Reakcja proaktywna
znany też jako "Powerdown" lub "Kuba"

Konwencjonalne paliwa kopalne osiągają szczyt produkcji około roku 2010 i wyczerpują się zaskakująco szybko. Rządy uchwalają szybkie plany oszczędnościowe, odłożone na półkę w roku 2006. Grupy polityczne i religijne łączą się, by wspierać międzynarodową współpracę, powstrzymywać konflikty zbrojne i powszechne użycie brudnych paliw. Po kilku szokach cenowo-podażowych światowa gospodarka przekształca się ze zglobalizowanej w regionalną.
Scenariusz II - Technorynek
znany też jako "Ekorozwój" lub "Utopia"

Konwencjonalne paliwa kopalne osiągają szczyt produkcji około roku 2010, lecz tempo wyczerpywania złóż łagodzone jest źródłami niekonwencjonalnymi i rosnącymi cenami. Rządy wprowadzają prorozwojowe regulacje prawne w energetyce i ochronie środowiska. "Zielony" sektor rozwija się błyskawicznie, podczas gdy inne gałęzie przemysłu przeżywają kryzys. Wschodzące rynki przeskakują na ekorozwój.
Scenariusz III - Spalamy co się da
znany też jako "Burnout", "Chaos klimatyczny" lub "Business as usual"
Niekonwencjonalne źródła kopalne rekompensują wyczerpywanie złóż, maskując w ten sposób peak oil. Cena ropy utrzymuje się na poziomie $80 dolarów za baryłkę przez dekady i prowadzi do oparcia gospodarek o węgiel, energię jądrową i rabunkowo pozyskiwaną biomasę . Emisja CO˛ rośnie w zawrotnym tempie. Produkcja energii z "czystych" źródeł rośnie, lecz wolniej, niż ze źródeł takich jak węgiel czy biomasa pozyskiwana z wycinania lasów, które, wraz z polami uprawnymi, eksploatowane są zbyt intensywnie. Coraz częstsze burze, huragany, rosnący poziom oceanów, pustynnienie stanowią przyczynę masowych migracji i kryzysów zdrowotnych.
Scenariusz IV - Upadek
Znany też jako "Mad Max", "Wyspa Wielkanocna" lub "Korea Północna"

Ropa konwencjonalna osiąga szczyt produkcji przed rokiem 2010 i wyczerpuje się szybko, szybciej, niż jesteśmy w stanie rozwinąć substytuty z piasków roponośnych czy węgla. Spadająca podaż energii prowadzi do kurczenia się gospodarki; z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej nowe technologie rozwijają się bardzo powoli. Inwestorzy tracą zaufanie do systemu ekonomicznego, krach na światowych giełdach zapoczątkowuje globalny kryzys gospodarczy. Wysokie ceny, niedobory i wojny surowcowe niszczą popyt, lecz jego poziom wyjściowy jest zbyt nieelastyczny, by kurczyć się swobodnie wraz z tempem spadku podaży. Próby zrekompensowania spadku przez zwiększenie stosowania LNG powodują przyspieszenie szczytu produkcji gazu ziemnego w wielu regionach, w tym w Ameryce Północnej.
Kraje walczą o zasoby naturalne, zarówno w swoich granicach, jak i poza nimi. Rośnie bezrobocie, turystyka i zglobalizowana gospodarka upadają. Następują kryzysy zdrowotne i żywnościowe, populacje kurczą się z powodu niskiego przyrostu naturalnego i wysokiej śmiertelności. Władza ulega decentralizacji - dotychczasowe władze kontrolują jedynie najbliżej położone tereny, podczas gdy przedmieścia stają się slumsami, na których szerzy się anarchia.

Przejście na alternatywne źródła energii
Jeśli ceny ropy pójdą w górę, opłacalne staną się alternatywne źródła energii. Nastąpi łagodne przejście na alternatywy.
Z punktu widzenia ekonomii nigdy nie staniemy w obliczu problemu wyczerpania surowców, ponieważ zawsze impuls cenowy spowoduje znalezienie odpowiedniej alternatywy.
Ekonomiści rozważający prawdopodobne skutki szczytu produkcji ropy naftowej nie traktują poważnie opinii takich jak "w pewnym momencie popyt przewyższy podaż". De facto mają rację co do tego, że popyt i podaż pozostają zawsze w równowadze. Zmienną o tym decydującą jest cena.

źródło: IEA i analiza własna
Ekonomista, który akceptuje fakt wystąpienia peak oil, będzie uważał, że rynek pozwoli nam na łagodne przejście do gospodarki opartej na innym źródle energii. W końcu wysoka cena "zniszczy" popyt i zachęci do opracowywania alternatyw dla ropy naftowej.
Drugie z tych twierdzeń jest bardzo mylące i źle przedstawiane. Zniszczenie popytu stanowi sedno błędnego wyobrażenia o tym, jak najprawdopodobniej będzie wyglądał bieg wydarzeń przed i po peak oil. Teoria łagodnego przejścia wymuszonego dynamiką cen rynkowych opiera się na dwóch założeniach:
- Spadek podaży ropy naftowej po przekroczeniu szczytu będzie łagodny,
- Rynek z dużym wyprzedzeniem zareaguje na nadchodzący szczyt.
Oba założenia są brane pod uwagę w analizie Roberta Hirsch'a (autora raportu o peak oil dla Departamentu Energii USA). Analizy kształtów historycznych krzywych wydobycia różnych regionów wskazują, że najbardziej prawdopodobny jest ostry wierzchołek i późniejszy szybki spadek światowej produkcji ropy naftowej, między 3 a 13 procent rocznie. Hirsch zauważa też, że "w każdym z przypadków na rok przed szczytem nie było oczywiste, że ów nastąpi". W ten sposób drugie założenie wymienione powyżej okazuje się być zupełnie błędne. Uczestnicy rynku nie zauważą nadchodzącego szczytu. Oznacza to, że ceny zaczną sygnalizować zapotrzebowanie na energie alternatywne dopiero wtedy, gdy będzie już za późno na powstrzymanie potężnych zakłóceń.
Jeśli barierą opłacalności wyprodukowania zawartości energetycznej 1 baryłki ropy przez dane alternatywne źródło energii jest np. 250 dolarów, oznacza to, że rynek zareaguje w momencie, gdy cena ropy osiągnie 250 dolarów. Wówczas rozpoczną się działania mające na celu wdrożenie alternatywy. Co stanie się z gospodarką przed osiągnięciem ceny 250 dolarów, nie trzeba tłumaczyć.



Doughlas Davies podaje bardziej precyzyjne wyjaśnienie jak rynki energii i innych surowców błędnie interpretują sygnały cenowe jako wyznacznik przyszłej podaży. Gdy w grę wchodzą skończone zasoby, rynek tworzy zazwyczaj złudzenie "zmniejszających się niedoborów".
Wróćmy jednak do niszczenia popytu. Ekonomista zauważy, iż podczas niszczenia popytu ludzie przestaną używać części "urządzeń" wymagających ropy i przerzucą się na alternatywy tam, gdzie będą one dostępne. Jest to prawda. Warto jednak spytać czym są owe "urządzenia".
Ropa wbrew pozorom jest dobrem podstawowym, podobnie jak leki czy żywność, ponieważ stanowi ich integralną, choć ukrytą część. Wysoka cena odtwarzaczy DVD, czy koszulek z podobizną Spidermana mogłaby zniszczyć popyt na dany produkt, ale nawet kilkukrotne podwyższenie ceny żywności nie zmniejszy znacznie zapotrzebowania na jedzenie. Są to tak zwane dobra o niskiej elastyczności popytu. Kryzysy naftowe, takie jak ten z 1973r. pokazują, że nawet znaczny wzrost cen obniża popyt jedynie o kilka procent. Ropa i produkty ropopochodne zaspokajają, bezpośrednio lub pośrednio, podstawowe potrzeby społeczeństwa, więc wysokie ceny paliw nie zmniejszą popytu na gaszenie pożarów, czy interwencje pogotowia, o produkcji żywności nie wspominając.
W rzeczywistości tymi, którzy przestaną używać ropy w "niektórych urządzeniach" są ludzie biedni, których nie będzie stać na ropę. Dotyczy to zarówno krajów rozwiniętych jak i pozostałych części świata. Jeśli alternatywy nie są dostępne lub są po prostu zbyt drogie, ludzie będą musieli wyrzec się owych "urządzeń". Nie rozwiąże to problemu niewystarczającej ilości ropy dla 6,4 miliarda mieszkańców Ziemi, szczególnie że w tym samym czasie najbogatsi tylko w nieznacznym stopniu zmodyfikują swoje zachowania konsumpcyjne, zwiększając efektywność wykorzystania energii. Podczas gdy mimo szybko rosnących cen światowy popyt na ropę rośnie w niezmienionym tempie, wiele biednych krajów już dziś stoi w obliczu gospodarczego paraliżu.
Wraz z nagłym spadkiem dostępności i wzrostem ceny ropy naftowej jest niemal pewne, że rolnictwo, które jest głęboko uzależnione od tego paliwa i jego pochodnych, nie będzie w stanie wytworzyć tyle żywności co dziś; że niektóre fabryki zbankrutują; że nastąpi zamieszanie na światowych rynkach finansowych; że wiele ludzi nie będzie miało ogrzewania lub będzie musiało je zredukować; że gwałtownie rosnące koszty transportu zakłócą swobodny przepływ dóbr, w tym żywności. Reasumując, nie będzie łagodnego przejścia.
Jest pewne, że postępujące wzrosty cen ropy zachęcą do oszczędzania (czyli do niszczenia popytu) - jednak owo oszczędzanie prawdopodobnie przybierze formę ogromnych trudności dla milionów, lub, prawdopodobnie, miliardów ludzi. Niszczenie popytu będzie miało charakter dość brutalny. Wysokie ceny ropy zachęciłyby do poszukiwania alternatywnych źródeł energii, jednak stałoby się tak przy założeniu, że ludzie nie ulegną dezorientacji. Chaos uniemożliwi efektywne poszukiwania.
Jeśli założyć, że peak oil jest odległy i że technologia pozwoli nam na łagodne przejście do gospodarki opartej na innym źródle energii (i rozwiąże problemy pokrewne, takie jak globalne ocieplenie), wówczas nie ma się co martwić efektami zniszczenia popytu. Jednak jeśli peak oil jest już za nami lub nastąpi szybko, dajmy na to, w ciągu najbliższych 10 czy 15 lat, wówczas zniszczenie popytu będzie raczej oznaczać zniszczenie wśród ludzi.
Dzięki uprzejmości Kurta Cobba
Czy peak oil już tu jest?
Światowa produkcja energii per capita osiągnęła szczyt w latach 70-tych
W artykule "The Peak of World Oil Production and the Road to the Olduvai Gorge" geolog, dr Richard Duncan, wylicza, że produkcja energii na osobę wzrosła w latach 1920-1979 kilkukrotnie. Od tego czasu produkcja energii per capita spada.

Mieszkańców planety przybywa nam bardzo szybko
Wydobycie ropy konwencjonalnej maleje
Wydobycie lekkiej wzrosło jedynie nieznacznie od roku 2000 i coraz większy udział w wydobyciu ma ropa ciężka. Od maja 2005 roku wydobycie ropy konwencjonalnej powoli spada. Pamiętajmy, że w Stanach Zjednoczonych szczyt produkcji nastąpił już w roku 1970.
Fakt ten był stale negowany do około 1975 roku, kiedy ukrywanie prawdy stało się niemożliwe.
Tempo spadku produkcji może być bardzo wysokie
- W Norwegii w 2005 roku wydobycie spadało o 11% rocznie.
- W Gabonie, gdzie produkcja osiągnęła szczyt w 1996, spadała o 18%.
- W Australii tempo spadku wynosiło 14%.
- W Wielkiej Brytanii tempo spadku to 12,8%.
- Wydobycie z drugiego co do wielkości pola naftowego świata, meksykańskiego Cantarell, spada o 15% rocznie
- W Indonezji (członek OPEC) spadek wynosił 8,5%.
- W Uzbekistanie w 2005 roku wydobycie spadło o 20%.
Zgodnie z konserwatywnymi przewidywaniami, po przekroczeniu szczytu produkcja ropy spadać będzie o 1,5-3% rocznie. Jakkolwiek jest bardziej prawdopodobne, że spadek ten będzie wynosił 5%, ponieważ wzrastające ceny sprawią, że koncerny naftowe rozpoczną gorączkowe wiercenie w poszukiwaniu czegokolwiek, co jeszcze nam zostało, ścinając plateau w klif.
Pojawia się też coraz więcej głosów, że w fazę spadku weszło największe pole naftowe świata, Ghawar w Arabii Saudyjskiej. Niestety nie można potwierdzić tej informacji, ponieważ państwowe koncerny w krajach OPEC, w odróżnieniu od koncernów notowanych na giełdach, nie mają obowiązku weryfikacji podawanych danych przez zewnętrznych audytorów.
Kraje, których nie stać na ropę, już teraz znajdują się w kryzysie energetycznym
Regres cywilizacyjny dotknął już wiele państw, w tym Indonezję, Nikaraguę, Gwatemalę, Salwador, Senegal, Gwineę Równikową, Zimbabwe, Honduras, Dominikanę czy Koreę Północną. Miasta często toną w ciemnościach, bez możliwości generowania wystarczającej ilości energii elektrycznej, potrzebnej do pokrycia zapotrzebowania. Od 2 lat spadek wydobycia ze starych złóż jest prawie dokładnie równoważony przez nowo uruchamiane projekty i zwiększoną produkcję paliw z gazu ziemnego, a stale rosnący popyt sprawia, że poszczególne kraje uczestniczą w swoistej licytacji o ograniczone zasoby surowca. Do tej pory efektem tej licytacji było "zaledwie" wymuszone ograniczenie popytu przez kraje najbiedniejsze. Wkrótce jednak import ropy w krajach najbiedniejszych spadnie do tak niskiego poziomu, że rywalizacja ekonomiczna wejdzie w drugą fazę - kraje bogate będą musiały przelicytować "średniaków", takich jak dysponujące gigantycznymi rezerwami walutowymi Chiny i inne kraje Dalekiego Wschodu, co z pewnością będzie trudniejsze niż w przypadku krajów afrykańskich czy latynoamerykańskich.
W Nikaragui z racji braku paliw część elektrowni w ogóle nie pracuje, a ludzie pozostają nawet 5 dni bez wody. W Salwadorze pierwszymi, którzy wyszli na ulicę, byli właściciele firm transportowych. W Hondurasie wprowadzono reglamentację paliw: 15 litrów dziennie dla jednego klienta. W Indonezji, która jeszcze niedawno była eksporterem ropy, dochodziło do masowych protestów przeciw 120-procentowej podwyżce cen benzyny.
Zimbabwe wraca do wieku pary. Ludzie chodzą pieszo, wracają do tradycyjnego transportu napędzanego siłą zwierząt i masowo przesiadają się na rowery, których ceny w ciągu roku wzrosły o 1838 procent. Przyczyniło się to do nakręcenia spirali inflacji, która, mierzona rok do roku, sięgnęła 411%.
W Chinach za kradzież ropy grozi egzekucja.
Ceny ropy i gazu ziemnego idą błyskawicznie w górę
W latach 1998-1999 ceny ropy oscylowały wokół 11 dolarów za baryłkę. W 2006 roku doszły do 78 dolarów. To ponad siedmiokrotny wzrost w ciągu 7 lat.
Potencjał wydobywczy wyparował
Niewykorzystany potencjał wydobywczy (spare capacity) definiowany jest jako ilość dodatkowej ropy jaką można zacząć wydobywać w ciągu 30 dni jednocześnie utrzymując podwyższony poziom produkcji przez 90 dni. Przez kilkadziesiąt lat potencjał ten umożliwiał m.in. stabilizację rynku w przypadku lokalnych zakłóceń produkcji spowodowanych czynnikami geopolitycznymi czy meteorologicznymi. Obecnie potencjał wydobywczy krajów OPEC spadł prawie do zera, czego dowodem mogą być gwałtowne wahania cen ropy w reakcji na pozornie mało istotne wydarzenia (zamieszki w Wenezueli, strajki w Norwegii, huragany w Zatoce Meksykańskiej czy awarie małych rurociągów). Gdyby nadal możliwe było szybkie zwiększenie wydobycia, perspektywa odcięcia rynku od stosunkowo niewielkich dostaw rzędu kilkuset tysięcy baryłek dziennie, nie odbijałaby się tak mocno na cenach.

W roku 1985 potencjał wydobywczy krajów OPEC wynosił około 11-15 milionów zapasowych baryłek dziennie - około 25% ówczesnego światowego popytu. W 1990 było to 5,5 miliona baryłek dziennie - 8% popytu. W 2003 roku bufor zapasowej podaży skurczył się do 2 milionów baryłek dziennie - 2-3% popytu.
Latem 2004 roku prezydent OPEC oświadczył:
"Cena ropy jest bardzo wysoka. To szaleństwo. Nie ma żadnych dodatkowych zapasów." Ellen Read, "Financial Fallout Hardly Noticed", New Zealand Herald.
Kilka tygodni później Energy Information Administration ogłosiła, że wykorzystuje się 99% zdolności produkcji. Innymi słowy możliwość zrobienia zapasów przepadła.
15 października 2005 prezydent Wenezueli Hugo Chavez przyznał:
Nie jesteśmy już w stanie wyprodukować ani jednej baryłki więcej.
Produkcja żywności spada
Globalna produkcja zbóż spada każdego roku od 1996-1997; produkcja pszenicy spada od 1997-1998. W związku ze wzrostem demograficznym, niedoborem wody, zmianami klimatycznymi i rosnącymi kosztami nawozów produkowanych z paliw kopalnych światowe zapasy zbóż spadły do najniższego poziomu od 30 lat. W 5 z ostatnich 6 lat ludzkość skonsumowała więcej żywności, niż wytworzyli rolnicy.
Nasilają się protesty przeciwko wysokim cenom paliw i żywności
Pod koniec 2000 roku Izrael, Francja, Hiszpania, Wielka Brytania i Holandia zostały sparaliżowane protestami na dużą skalę. Chcąc zatrzymać blokady, rząd brytyjski groził nawet użyciem siły, ponieważ protesty zagroziły funkcjonowaniu podstawowej infrastruktury, pokazując jak krucha jest współczesna gospodarka w obliczu niedoborów paliw kopalnych. W czerwcu 2001 policja w Indonezji użyła gazu łzawiącego wobec tysięcy protestujących przeciw wzrostowi cen paliw. Bilans protestów października 2003 w Boliwii to 70 zabitych i 400 rannych. W kwietniu 2004 kierowcy ciężarówek w ramach protestu w godzinach szczytu zablokowali TIR-ami kluczową autostradę w Los Angeles. Miesiąc później kierowcy w Kalifornii żądali zwiększenia wypłat, nie mogąc poradzić sobie z kosztami paliwa. W czerwcu 2004 roku rząd brytyjski w obliczu protestów oznajmił, że do ochrony kluczowych magazynów zaopatrujących supermarkety dołączą oddziały wojska. 17 października 2005 wybuchł narodowy, bezterminowy strajk hiszpańskich kierowców ciężarówek. Gdy rząd ustąpił, rozpoczął się strajk rybaków, którzy zablokowali porty. Później był strajk rolników, a później pracowników kopalni węgla.
Duże przerwy w dostawach prądu stały się w ostatnich latach powszechne
Kalifornia doświadczała częstych przerw w dostawach prądu pod koniec roku 2000. Podobnie wschodnie wybrzeże Stanów w sierpniu 2003. Od stycznia do kwietnia 2004 24 z 31 chińskich prowincji doświadczyły przerw w dostawach.

W lipcu 2004 odcięto od sieci 10 dzielnic Pekinu, kiedy zepsuło się kilka generatorów. Masowe przerwy w dostawach prądu miały też miejsce we Włoszech, Grecji, Indiach, Singapurze, Francji, Anglii, Hiszpanii i, największy, w Kanadzie.
Kryzys energetyczny w Chinach stał się tak poważny, że rząd poprosił biznesmenów, żeby zaprzestali noszenia garniturów, aby nie musieli używać klimatyzacji.
Druga rocznica peak oil?
W maju 2005 roku przestało wzrastać wydobycie lekkiej ropy konwencjonalnej. Anomalie na światowych rynkach paliwowych i zachowanie największych producentów wskazują, że szczyt produkcji lekkiej ropy, która stanowi 85% światowego zaopatrzenia, mamy już prawdopodobnie za sobą.
Choć nie opublikowano dotychczas oficjalnych danych dotyczących wydobycia za okres marzec-maj 2007 roku, gwałtowne wahania cen, szybkie spadek produkcji ze starych złóż, zmniejszające się zapasy surowca w krajach OECD oraz fakt, że pomimo rekordowych cen benzyny na świecie, podaż nie rośnie, rodzą wątpliwości, czy kiedykolwiek zostanie przekroczony poziom produkcji z maja 2005 (aktualny szczyt produkcji z uwzględnieniem ropy niekonwencjonalnej i paliw z gazu ziemnego wypada w lipcu 2006).

Wydobycie lekkiej ropy konwencjonalnej. Źródło: EIA.
Ceny na rekordowych poziomach
Głównym podawanym w mediach wskaźnikiem cen ropy jest baryłka WTI, notowana na giełdzie NYMEX. Obserwując jego wahania w ciągu ostatnich 6 miesięcy, można dojść do wniosku, że sytuacja na rynku uspokoiła się: po tym, jak ceny mocno spadły z ubiegłorocznych szczytów, nastąpiła stabilizacja w aktualnie uznawanym za "normalny" przedziale od 60 do 65 dolarów, z krótkotrwałym wybiciem w dół do poziomu 50 dolarów.
Skąd zatem taki wzrost cen benzyny do poziomów notowanych w czasie Katriny czy wojny Izraela z Libanem? Pod nieobecność czynników losowych tej wagi, wiele osób wskazuje jako winnych koncerny naftowe, jednak wyjaśnienie jest jeszcze prostsze. Cena ropy nie oddaje relacji popytu i podaży na rynku światowym. Ze względu na wąskie gardło w postaci ograniczonych mocy przerobowych amerykańskich rafinerii, cena baryłki WTI jest znacznie niższa niż wynikałoby z historycznych proporcji. I tak na przykład baryłka ropy Brent z Morza Północnego, zwykle kilka dolarów tańsza od WTI, aktualnie wyceniana jest 6 dolarów wyżej. Blisko historycznych rekordów znajduje się notowana na azjatyckich giełdach baryłka ropy Tapis - tu różnica w stosunku do WTI wynosi aż 10 dolarów na plus, co prawdopodobnie ma związek ze zmniejszeniem przez Arabię Saudyjską już zakontraktowanych dostaw na rynek azjatycki. Na początku czerwca baryłka Tapis kosztowała już ponad 75 dolarów.

Ceny różnych rodzajów ropy. Źródło: UpstreamOnline.
Popyt w górę, podaż w stagnacji
Tymczasem popyt ze strony Chin, Indii oraz krajów eksportujących ropę gwałtownie rośnie, w krajach rozwiniętych utrzymuje się na stałym poziomie lub nieznacznie wzrasta, natomiast redukcja popytu odbywa się jedynie w krajach najbiedniejszych, dla których 70 dolarów stanowi cenę zaporową.
Teoretycznie OPEC mógłby zwiększyć produkcję, aby zapobiec gwałtownemu skokowi cen w sezonie wakacyjnym, kiedy rośnie zużycie. Jednak pomimo dramatycznych apeli ze strony organizacji takich jak EIA i IEA przedstawiciele kartelu utrzymują, że dostawy są wystarczające, a ewentualne decyzje o zwiększeniu wydobycia zostaną podjęte dopiero jesienią. W przypadku Arabii Saudyjskiej, w której z miesiąca na miesiąc produkcja spada bardziej niż wynikałoby z zatwierdzonego przez OPEC planu cięć, pojawia się coraz więcej wątpliwości co do oficjalnie podawanych przyczyn redukcji. Jest to o tyle ważne, że wejście Arabii Saudyjskiej w fazę spowodowanego czynnikami geologicznymi spadku oznaczałoby, że również światowa produkcja ropy osiągnęła swój szczyt.
Od 2 lat spadek wydobycia ze starych złóż jest prawie dokładnie równoważony przez nowo uruchamiane projekty i zwiększoną produkcję paliw z gazu ziemnego, a stale rosnący popyt sprawia, że poszczególne kraje uczestniczą w swoistej licytacji o ograniczone zasoby surowca. Do tej pory efektem tej licytacji było "zaledwie" wymuszone ograniczenie popytu przez kraje najbiedniejsze, co często oznacza dla nich problemy z zaspokojeniem najbardziej podstawowych potrzeb i społeczną destabilizację. Wkrótce jednak import ropy w krajach najbiedniejszych spadnie do tak niskiego poziomu, że rywalizacja ekonomiczna wejdzie w drugą fazę - kraje bogate będą musiały przelicytować "średniaków", takich jak dysponujące gigantycznymi rezerwami walutowymi Chiny i inne kraje Dalekiego Wschodu, co z pewnością będzie trudniejsze niż w przypadku krajów afrykańskich. W efekcie ceny pójdą w górę jeszcze szybciej niż dotychczas, szczególnie kiedy wydobycie prędzej czy później zacznie się na dobre zmniejszać.
EIA - International Petroleum MonthlyPodyskutuj na forum
Arabia Saudyjska: 8-procentowy spadek wydobycia w 2006 roku
Stuart Staniford opublikował w serwisie The Oil Drum artykuł, w którym szczegółowo analizuje dynamikę wydobycia saudyjskiej ropy naftowej w latach 2004-2006. Od stycznia do grudnia 2006 wydobycie spadło o 8%, podczas gdy w tym samym czasie aktywność wiertnicza wzrosła o 28,9%. Zdaniem Staniforda, Arabia Saudyjska, ze względu na szybkie tempo spadku wydobycia ze starych złóż, nie jest w stanie rozbudować swojego potencjału wydobywczego, co oznaczałoby, że światowy szczyt wydobycia mamy już za sobą.
Staniford zauważa, że w połowie 2006 spadek zatrzymuje się na krótko - pokrywa się to w czasie z wejściem na rynek 300kbd z pola Haradh III. Ten zastrzyk nie zdołał jednak zahamować tendencji spadkowej.
James Hamilton, ekonomista z uniwersytetu San Diego, na swoim blogu Econbrowser pisze, iż istnieją dwa sposoby na wytłumaczenie tej sytuacji:
"Pierwsza możliwość jest taka, że Saudyjczycy, gdyby tego chcieli, nadal mogliby wydobywać dziś 10mbd, jednak zmniejszają produkcję, jednocześnie prowadząc szaleńcze poszukiwania, gdyż wysoko cenią sobie możliwość wydobycia 2-3 milionów buforowych baryłek dziennie. Jeśli tak jest, ostatnie zachowania cen sugerują, że u źródeł tych chęci nie leży chęć stabilizacji tych cen, tylko możliwość osiągnięcia niesamowicie potężnej pozycji negocjacyjnej. Na przykład, zdolność zalania rynku nowym surowcem w dowolnym momencie może zostać użyta do podcięcia gałęzi drogim alternatywom, takim jak piaski roponośne, które wymagają cen przewyższających $50.
Druga, lecz bardziej oczywista interpretacja jest jeszcze bardziej niepokojąca: ogromne pole naftowe Ghawar weszło w fazę spadku produkcji i Saudyjczycy nie chcą, by ktokolwiek o tym się dowiedział."
Na forum The Oil Drum pojawiła się jednak polemika z artykułem Staniforda. Euan Mearns nie zauważa niezbitych dowodów na to, że zmniejszenie produkcji w Arabii Saudyjskiej nie było dobrowolne.
Stuart Staniford, w drugim artykule na TOD, w którym rozwinął swoją argumentację, twierdzi, że choć nie możemy mieć całkowitej pewności co do sytuacji w Arabii Saudyjskiej, istnieje szereg poszlak wskazujących na to, że spadek wydobycia nie ma charakteru dobrowolnego. Jedną z nich jest fakt, że produkcja w Arabii Saudyjskiej ustabilizowała się i zaczęła spadać jeszcze przed ogłoszeniem planów cięć produkcji przez OPEC. Podobnie, w sierpniu 2005 roku, gdy huragany zniszczyły platformy wydobywcze w Zatoce Meksykańskiej, a ceny osiągnęły historyczne rekordy, Arabia Saudyjska nie była w stanie zwiększyć wydobycia, co może sygnalizować, że kraj ten przestał być producentem stabilizującym rynek wolnymi mocami wydobywczymi.
Dane: 01.04-11.06: EIA; 12.06-01.07: szacunki Platts; 02.07: oświadczenie Al-Naimiego saudyjskiego ministra ropy.
Staniford uważa, że wahań produkcji Arabii Saudyjskiej nie można wytłumaczyć dążeniem do utrzymania ustalonego poziomu cen, który pozwoliłby maksymalizować zyski dynastii Saudów z ograniczonych zasobów, a jednocześnie nie szkodził światowej gospodarce. Analizując zależność wielkości wydobycia i poziomu cen surowca trudno dopatrzyć się wyraźnie zarysowanej zależności. Można też zastanawiać się dlaczego Saudowie nie ograniczą produkcji jeszcze bardziej zwiększając dochody, skoro niewyobrażalna jeszcze kilka lat temu cena ropy na poziomie 60 dolarów jak dotąd nie spowodowała recesji.
MFW podnosi prognozę ceny ropy do 75,50 dolarów
Międzynarodowy Fundusz Walutowy podniósł prognozę ceny ropy w 2007 roku o 20 procent do poziomu 75,50 dolarów za baryłkę z uwagi na ryzyko ograniczenia podaży głównych producentów przy stale rosnącym zużyciu.
W poprzedniej prognozie opublikowanej w kwietniu MFW szacował, że w przyszłym roku cena ropy kształtować się będzie na poziomie 63 dolarów. Cena ta stanowi średnią cen z dostawą natychmiastową dla ropy Brent, Dubai i West Texas Intermediate.
"Ponieważ dodatkowe moce wydobywcze nadal są bardzo małe, obawy o zapewnienie ciągłości dostaw coraz silniej podbijają ceny surowca", piszą analitycy MFW w świeżo opublikowanym raporcie World Economic Outlook, "Duże zakłócenia u któregokolwiek z dużych producentów albo dalsza eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie mogą łatwo doprowadzić do kolejnego skoku cen"
14 lipca cena ropy osiągnęła nominalny rekord wszechczasów - 78,40 USD - na fali obaw, że wojna między Izraelem a Libanem może rozprzestrzenić się więcej krajów Bliskiego Wschodu, skąd pochodzi 1/3 światowej ropy. Obecnie baryłka kosztuje około 60 dolarów. Pomimo gwałtownego spadku, MFW przewiduje, że średnia cena ropy w tym roku wyniesie 69,20 dolara, znacznie więcej niż przewidywane w kwietniu 61,25 dolara.
BloombergPodyskutuj na forum
13 lipca, Dzień Daniela Yergina :-)
Jeffrey J. Brown, niezależny geolog z Dallas i jeden z najbardziej aktywnych współtwórców The Oil Drum, ogłosił dzień 13 lipca 2006 Dniem Daniela Yergina.
"Niniejszym ogłaszam dzień 13 lipca roku 2006 Dniem Daniela Yergina, w hołdzie nieustannym staraniom pana Yergina, wytrwale przekonującym Amerykanów do dalszych długodystansowych dojazdów wielkimi, kupionymi na kredyt samochodami do i ze swoich obciążonych hipotekami posiadłości".
W styczniu 2004 roku Daniel Yergin (szef specjalizującej się w energetyce firmy konsultingowej CERA), zapytany w wywiadzie dla Forbes, czy w przyszłym roku spodziewa się cen $75-100 dolarów za baryłkę, stwierdził, iż nie należy przejmować się podażą ropy naftowej i że w ciągu roku cena baryłki ropy spadnie do 38 dolarów.
Dziś, gdy przekroczyliśmy cenę 76 dolarów, dwa razy więcej niż przewidywał Yergin, Brown postanowił ogłosić ten dzień dniem Daniela Yergina. Padły też propozycje, żeby od dziś ceny ropy podawać w alternatywnej jednostce, Yerginie, gdzie 1 Yergin = 38 dolarów.
Dziś natomiast w wywiadzie dla Forbes Yergin zauważył, że "cena ropy stała się busolą napięć politycznych".
Yergin nie jest jedynym optymistą. Lord Browne, 58-letni szef BP, przewiduje spadek cen ropy do poziomu 25-30 dolarów.
Konferencja na temat peak oil na Teneryfie
"Dziesięć lat temu mówiliśmy, że projekt fuzji jądrowej ukończymy za 25 lat. Dzisiaj twierdzimy, że zostanie ukończony za lat 50. To znaczy, że nikt z nas, zgromadzonych na tej sali, tego momentu nie dożyje. Natomiast moja prywatna opinia jest jasna: eksperyment się nie uda" – powiedział Manuel Cendagorta-Galarza López, dyrektor ITER (Instytutu Technologicznego Energii Odnawialnych).
Poza dyrektorem ITER w konferencji poświęconej kryzysowi energetycznemu Wysp Kanaryjskich i dywersyfikacji źródeł energii udział wzięli Gonzalo Piernavieja - szef Departamentu Energii Odnawialnych i Wody ITC, fizyk Ricardo Guerrera i Juan Jesús Bermúdez, przewodniczący stowarzyszenia Wyspy Kanaryjskie przed Kryzysem Energetycznym.
Zgromadzeni potwierdzili powagę sytuacji energetycznej świata i Wysp. "Jesteśmy blisko wierzchołka krzywej Hubberta. Produkujemy 84 miliony baryłek dziennie. Jestem jeszcze w stanie wyobrazić sobie, że doczekamy się 90 mln baryłek dziennie, ale nigdy nie przekroczymy stu", przyznał Manuel Cendagorta.
Wyspy Kanaryjskie są wyjątkowo uzależnione od ropy naftowej - odpowiada ona praktycznie za cały transport. Obecnie trwa budowa linii tramwajowej, w której kierowcy pokładają nadzieje na rozładowanie nagminnych korków na głównej czteropasmowej autostradzie, łączącej dwa główne miasta Teneryfy. Gospodarka pozbawionej bogactw naturalnych i ubogiej w grunty orne wyspy opiera się niemal wyłącznie na turystyce i tanich lotach, a woda w znacznym stopniu powstaje dzięki odsalaniu wody morskiej. Żywność dla mieszkańców oraz 12 milionów turystów rocznie w 90-95% pochodzi z importu.
Guerrera podający się za "fanatyka energii odnawialnej" omawiał możliwość zwiększenia udziału źródeł odnawialnych w produkcji elektryczności. Wszyscy zgodni byli co do tego, że najważniejszym punktem do zrealizowania jest oszczędność, a dopiero później pozyskiwanie energii.
Zapytani o możliwość zastosowania alternatywnych źródeł energii w transporcie, zaproszeni nie wnieśli wiele optymizmu. "Transport? Pyta pan o najtrudniejsze. Wszystkie alternatywy, które omawialiśmy przez ostatnie dwie godziny - ogniwa fotowoltaiczne, wiatraki, etc. - to sposoby pozwalające na pozyskiwanie elektryczności. Nie możemy mylić problemu energetycznego z problemem elektrycznym" - powiedział dyrektor ITER.
"Należy rozwijać uprawy energetyczne", stwierdził Guerrera, lecz przerwał mu Piernavieja, tłumacząc: "ale zrozum, na to potrzeba ogromnych przestrzeni! Nie mamy miejsca!". Cendagorta wtórował: "W miejscu, do którego nawet ziemniaki się importuje, zapomnijmy o biopaliwach". Ricardo Guerrera pozostał jednak optymistą: "tak jak dziś na międzynarodowych giełdach kupujmemy ropę, w przyszłości kupować będziemy biopaliwa".
Temat wodoru poruszony został jedynie na chwilę, gdyż ucięty został przez dyrektora ITER. "Wodór nie jest źródłem energii. Jest to rozwiązanie bardzo problematyczne, gdyż wodór użyty jako bateria w łancuchu energetycznym traci mnóstwo energii - taka już jego natura. Pracuję z wodorem i możecie mi wierzyć - to nigdy nie zadziała".
Ponadto, zdaniem Cendagorta kryzys energetyczny nie będzie tak odczuwalny w państwach bogatych. "Wszyscy zgadzamy się z tym, że nadchodzi koniec ery taniej energii. Pamiętajmy jednak, że dla wielu krajów 70 dolarów za baryłkę to wcale nie tanio i dla nich ta cena jest katastrofą. My natomiast wyobraźmy sobie ropę za 200 dolarów - to oznacza około 2 euro za litr. Będziemy dalej wlewać? Pewnie będziemy". Przyznał przy tym, że "gdybyśmy mieli magiczną kulę i dzięki niej wiedzieli, że za rok cena ropy na międzynarodowych giełdach osiągnie 200 dolarów, pierwszym krokiem przygotowującym nas do tego byłoby podwyższenie podatku na paliwo. Ale że takiej kuli nie mamy, ropa pozostaje tania".
Konferencja odbyła się 8 czerwca w Santa Cruz de Tenerife i jest jedną z serii rozmów poświęconych kryzysowi energetycznemu. Następna konferencja odbędzie się 15 czerwca i poświęcona będzie oszczędności energii.
Oilpeak.plPIW: złoża Kuwejtu mniejsze o połowę?
W wewnętrznych dokumentach kuwejckiego sektora naftowego, do których dotarł branżowy magazyn Petroleum Intelligence Weekly (PIW), złoża Kuwejtu są dwa razy mniejsze niż podają oficjalne dane.
Jak podaje PIW, rzeczywiste rezerwy ropy, oficjalnie szacowane na 99 miliardów baryłek (10 procent światowych zasobów), są znacznie niższe w wewnętrznych dokumentach wykorzystywanych przez Kuwejtczyków, gdzie rezerwy te oceniane są na tylko 48 miliardów baryłek.
PIW informuje, że w oficjalnych danych brak jest rozróżnienia między udowodnionymi, prawdopodobnymi i "możliwymi" rezerwami. Wiadomo jednak, że w danych, do których dotarł magazyn, rezerwy w pełni udowodnione stanowią zaledwie 24 miliardów baryłek, z czego 15 miliardów przypada na największe pole naftowe Burgan, które pod koniec ubiegłego roku osiągnęło szczyt wydobycia.
Rewelacje PIW zostały szybko zdementowane przez władze Kuwejtu. "Nie mam pojęcia, skąd wzięli te dane [...] Uważam, że nie są dokładne", oświadczył Farouk Al Zanki, dyrektor będącego własnością państwa Kuwejckiego Koncernu Naftowego.
W reakcji na tę informację na rynku kontraktów terminowych cena ropy wzrosła na krótko powyżej 70 USD za baryłkę. Jeśli potwierdzą się doniesienia PIW, uczestnicy rynku mogą nabrać podejrzeń co do prawdziwości oficjalnych danych dotyczących rezerw w pozostałych krajach OPEC, które w latach osiemdziesiątych szybko wzrastały, mimo iż w tym czasie nie dokonano znaczących odkryć nowych złóż.
ReutersTradeArabia

