Wprowadzenie
- Przecież mamy ropy jeszcze na 30 lat?
- Kiedy nastąpi Peak Oil?
- Też mi coś. Kupię sobie auto hybrydowe.
- Czy peak oil już tu jest?
- Przykłady z historii i dynamika konsumpcji
- Zasoby ropy naftowej
- Ciągle odkrywamy nowe złoża
- Technologie rozwiążą problemy?
- Przejście na alternatywne źródła energii
- Przejściowy wzrost cen?
- Ropa już dawno miała się skończyć
- Scenariusze
Alternatywy
-
Alternatywy a ropa naftowa
Wiadomości ogólne -
EROEI
Zwrot energii zainwestowanej -
Biopaliwa
Paliwa pochodzenia roślinnego -
Gaz ziemny
Towarzysz złóż ropy i węgla -
Węgiel
Obfite paliwo kopalne -
Piaski roponośne
..i łupki bitumiczne -
Fuzja jądrowa
Łączenie jąder atomowych -
Energia jądrowa
Rozszczepianie jąder atomowych
-
HydroelektrycznośćElektryczna energia wody -
Energia słoneczna
Wykorzystanie energii Słońca -
Energia wiatru
Wykorzystanie energii wiatru
-
Hydraty metanu
Gaz zmrożony z wodą -
Wodór
Mała cząstka, wielki mit -
Energia geotermalna
Cieplna energia wnętrza Ziemi
Na forum
- PO: Likwidacja cywilizacji
- Atomowa utopia w Polsce.
- Największa na świecie elektrownia słoneczna
- Filmy odnawoalnyk zirudłah energi najnowszyh tehnolo pozyski
- Trochę dłużej... [nowe złoże w Brazylii]
- Warto obejrzeć w TV
- Polacy boją się energetyki jądrowej
- Samochód elektryczny
- Artykuły wyszukane przez Piotra.
- Najnowsze informacje zwi?zane z peak oil.
gaz
Energia jądrowa
Energia jądrowa
EROEI = 4 (EROEI węgla w latach siedemdziesiątych wynosiło 30). EROEI wciąż spada, gdyż wykorzystujemy coraz uboższe rudy uranu. Najlepsze rudy zawierały 1% uranu; w tej chwili używa się rud o zawartości od 0,02 do 0,05%. Niestety prędzej czy później nastąpi moment, w którym będziemy musieli używać uzywać rud o zawartości 0,01%, a wówczas współczynnik EROEI spadnie poniżej 1.
Budowa reaktorów samopowielających (U-238, U-233, U-235) została zarzucona po 50 latach badań przez Francję, Wielką Brytanię, Rosję i Japonię (ostania wycofała się Japonia po wypadku w reaktorze Monju w 1995 roku).Większość reaktorów na świecie działa na ubogi uran (99,3% U-238, 0,7% U-233, U-235); taki uran nadaje się do reaktorów lecz nie do broni masowego rażenia. Działanie raktorów samopowielających umożliwia przekształcenie U-238 w U-233 lub U-235 w dużych ilościach, nadających się nie tylko do reaktorów wysokotemperaturowych, ale i bomb atomowych. Reaktory samopowielające produkują też Pu-239 (kolejny materiał rozszczepialny do bomb atomowych).
Jest to problem nie tylko natury technicznej/fizycznej, ale również nierozprzestrzeniania broni jądrowej.

Muzeum - socjalistyczna kopalnia uranu w Sudetach
Mówi się, że energia nuklearna jest tania. Sama w sobie tak, jednak niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jak drogą inwestycją jest elektrownia jądrowa. Koszt jednej elektrowni waha się między 3 a 5 miliardami dolarów. Dla porównania, polska dziura budżetowa to około 10 miliardów dolarów. Jako że peak oil to problem braku taniej energii, tak droga inwestycja jest wątpliwym rozwiązaniem.
Mówi się, że energia nuklearna jest ekologiczna. Istnieje pewne powiedzenie:
Jakie są argumenty za i przeciw energetyce jądrowej? - Za: ekologia. - Przeciw: ekologia.
Elektrownia jądrowa nie zanieczyszcza środowiska gazami cieplarnianymi. Ponadto elektrownie jądrowe nie są zależne od występowania surowca - można je budować w miejscach, w których są akurat potrzebne. Jednak produkują niebezpieczne odpady radioaktywne - powstaje poważny problem ich przechowywania. Ponadto każdy wie, czym grozi awaria w takiej elektrowni: gdyby na świecie zaczęły powstawać regularnie dziesiątki, setki czy tysiące takich projektów (szczególnie w krajach takich jak Rosja, Chiny czy Indie) katastrofa na miarę Czarnobyla byłaby bardziej, niż prawdopodobna.
Wybudowanie elektrowni atomowej trwa bardzo długo, a budowa trwająca 10 lat to nic niezwykłego. Pamiętajmy, ze oil peak prognozuje się najczęściej na lata 2005-2010.
Aby zastąpić jedną platformę wydobywającą 12 tysięcy baryłek dziennie, potrzebujemy elektrowni jądrowej o mocy 1000 megawatów.
Energia jądrowa nie zapewni transportu ciężarówek, samolotów czy statków. Tymczasem 90% światowej wymiany handlowej odbywa się drogą morską. W latach 60-tych zrealizowano kilka projektów napędzania statków energią jądrową, najbardziej znanym był projekt Saavanah, uznawany powszechnie za wielką porażkę. Przeciętny cykl życia statku to około 30 lat - Saavanah służył zaledwie kilka: jako projekt nierentowny i pochłaniający ogromne ilości pieniędzy, został zamknięty - i to w czasach, kiedy rudy zawierały więcej uranu i były łatwiej dostępne, niż dziś. Fakt, iż pojawiają się propozycje powrotu do tej technologii, świadczy o tym, jak poważna jest nasza sytuacja.
Energia jądrowa nie zapewni nam transportu (morskiego, lotniczego ani transportu ciężarówek) ani surowców do produkcji tworzyw sztucznych, nawozów i srodków ochrony roślin.
Nathan Lewis, profesor chemii w Caltech, powiedział:
Musielibyśmy wybudować 10000 dużych reaktorów atomowych, aby zastąpić źródła kopalne. Oznacza to 1 nowy reaktor co drugi dzień przez najbliższe 50 lat.
A co z wykorzystaniem energii jądrowej do produkcji wodoru?
Według biuletynu ASPO z marca 2005, potrzeba 20 000 gigawatowych elektrowni, aby wyprodukować wystarczającą ilość wodoru do zastąpienia ropy jako paliwa transportowego. Gdybyśmy to zrobili, wyczerpalibyśmy uran o dodatnim EROEI w ciągu 7 lat.
Po dokładniejszych obliczeniach okazuje się więc, że oznacza to 1 nowy reaktor codziennie przez najbliższe 50 lat. Przyjmując 4 miliardy dolarów za jedną elektrownię, koszt takiego przedsięwzięcia to 80 000 000 000 000 dolarów, nie licząc kosztów całej infrastruktury wodorowej. Sam samochód hybrydowy na wodór to wydatek rzędu 1 mln dolarów. Toyota obiecuje obniżyć tę cenę o 95% w ciągu najbliższych 10 lat, co brzmi ładnie, dopóki nie uświadomimy sobie, że wówczas byłoby to "jedynie" 50000 dolarów.
Piaski roponośne, łupki bitumiczne
Niekonwencjonalne źródła ropy: piaski, łupki roponośne
Zasoby tzw. niekonwencjonalnych źródeł ropy naftowe, takich jak piaski czy łupki roponośne w Kanadzie czy Wenezueli, są obfite - szacuje się je nawet na 174 gigabaryłki. Techniki ekstrakcji ropy z piasków znane są już od średniowiecza.
Ropa niekonwencjonalna jest dużo trudniejsza w ekstrakcji, a co za tym idzie wymaga wysokich nakładów energetycznych. Podczas gdy w przypadku ropy naftowej ciśnienie "samo" ją wydobywa, piaski czy łupki są ciężką mazią wymieszaną z piaskiem, którą trzeba wydobyć i odpowiednio przerobić. Dlatego właśnie tempo przerobu jest bardzo powolne.

http://www.aspencore.org/images/pdf/OilShale.pdf
Jak tłumaczy wiceprezes Shell Canada Neil Camarta:
"To nie jest tak, jak z ropą w Arabii Saudyjskiej. Jest z tym cała masa roboty: ona nie wyskakuje nam po prostu spod ziemi. Stawiamy każdy krok na siłę."
Przerób piasków roponośnych wymaga ogromnych ilości słodkiej wody, a proces pozostawia ją niezdatną do użycia. Potrzeba też znacznych ilości energii, najczęściej w postaci gazu ziemnego.
Oznacza to, że jeśli chcemy zwiększyć produkcję ze źródeł niekonwencjonalnych, musimy zwiększyć produkcję gazu.
Odpady poprodukcyjne zajmują dużo więcej przestrzeni, niż sama wyodrębiona ropa i mają właściwości rakotwórcze i teratogenne.
Projekty w Kanadzie pochłonęły takie ilości gazu ziemnego, że prowincja Alberta planuje wybudowanie elektrowni jądrowej w ramach projektu dla zapewnienia dostaw energii i pary.
Aby otrzymać jedną baryłkę ropy ze źródeł niekonwencjonalnych potrzeba 30 metrów sześciennych gazu ziemnego oraz należy podgrzać dwie tony piasków, dlatego EROEI źródeł niekonwencjonalnych jest bardzo niskie. Podczas gdy ropa naftowa cieszyła się EROEI w okolicach 30:1, EROEI piasków waha się najwyżej między 3:1 a 1:1. Koszty projektów w Kanadzie stały się tak wysokie, że majowa publikacja w Rigzone (2003) sugerowała:
"Prezydent Bush, znany ze swojej głębokiej religijności, powinien całymi nocami modlić się, aby Petro-Canada znalazła jakiś sposób na obcięcie kosztów i podniesienie bezpieczenstwa energetycznego Stanów."
Niektóre agencje przeklasyfikowały piaski roponośne do kategorii rezerw ropy, tym samym Kanada stała się drugą po Arabii Saudyjskiej "potęgą" naftową. Klasyfikacja ta jest złudna.

Chociaż zasoby ropy niekonwencjonalnej są bogate, tempo jej wydobycia jest tak powolne, że w najlepszym wypadku mogłaby jedynie załagodzić nadchodzący kryzys. Zgodnie z przewidywaniami optymistów, do roku 2020 uda nam się produkować z tych źródeł 4 - 4.7 miliony baryłek dziennie. Bardziej konserwatywni szacują 2-3 mln. To niewiele więcej, niż wydobywa Norwegia, która po pierwsze nigdy nie była naftowym gigantem, a po drugie jest już po drugiej stronie wykresu wydobycia. Prognozuje się, że do 2020 roku światowy popyt wyniesie 120 milionów baryłek dziennie, w związku z czym 4 miliony to jedynie kropla w morzu potrzeb.
Jedna opona dla specjalnej koparki wydobywającej piaski roponośne kosztuje $40,000.
Elementem optymistycznym jest to, że produkcja ropy niekonwencjonalnej może przesunąć szczyt produkcji ropy naftowej z lat 2005-2008 do 2008-2012, tym samym dając więcej czasu na przygotowanie.
Gaz ziemny
Gaz ziemny
Wśród zalet gazu ziemnego najcenniejszą jest czyste spalanie. Emisje gazów są znacznie mniejsze, niż przy spalaniu ropy czy węgla.

Emisja CO2 - Gaz ziemny i LPG wypadają całkiem nieźle w porównaniu z ropą i węglem
Transport gazociągami jest łatwy; surowiec ten jest odpowiedni do ogrzewania mieszkań i podgrzewania wody. Ma wiele zastosowań petrochemicznych; stosuje się go do produkcji nawozów w sektorze rolniczym. Gaz w formie ciekłej może służyć jako paliwo w dziedzinie transportu.
LPG
Gaz ziemny jest mieszanką gazową składającą się głównie z metanu, najprostszego węglowodoru. Metan jest lżejszy, niż powietrze; w porównaniu z benzyną instalacja musi być szczelna, gdyż metan łatwo się ulatnia.
Na początku uruchamiania danego odwiertu gazu ziemnego uzyskuje się niewielkie ilości LPG (Liquified Petroleum Gas). LPG to węglowodorowe paliwo zawierające propan, butan, lub propylen - w mieszaninach o różnych proporcjach. LPG jest nietoksyczny, nie powoduje korozji i nie zawiera ołowiu. Uzyskiwany jest jako produkt uboczny przy rafinacji ropy naftowej, jest to więc odpad i jego ilości są ograniczone.
Wady
Tak jak ropa i węgiel, gaz ziemny to paliwo kopalne, co znaczy, że również będzie miał swój szczyt, przewidywany mniej więcej na rok 2020 - dekadę po szczycie produkcji ropy naftowej. Spadek po szczycie jest gwałtowny, niczym powietrze uciekające z balona.

Występowanie największych złóż pokrywa się z występowaniem ropy naftowej, co niesie ze sobą komplikacje geopolityczne.

Konwersja do paliwa zdatnego do użycia na statkach lub samolotach jest technicznie możliwa, lecz wymaga pokaźnych nakładów energii i pieniędzy. Gaz może być importowany w formie ciekłej, jednak proces skraplania i transportowania jest drogi (potrzeba energii, by go skroplić) i niebezieczny. Ameryka Północna przekroczyła już szczyt produkcji gazu ziemnego, dzięki czemu wiemy, że transport międzykontynentalny gazu nie jest łatwy - konstrukcja statków i terminali gazowych jest bardzo kosztowne.
Gaz ziemny służy jako baza do produkcji wielu petrochemikaliów, lecz nie tak wielu, do ilu służy ropa,do tego należy się liczyć z dodatkowymi kosztami energetycznymi procesu.
Gaz ziemny ma wiele zalet i prawdopodobnie w wielu dziedzinach posłuży do rekompensaty spadku produkcji ropy.

W każdym wypadku, szczyt światowy nastąpi krótko po szczycie produkcji ropy - mając na uwadze, że gaz ziemny potrzebny jest do ekstrakcji piasków roponośnych, jest wielce prawdopodobne, że szczyt produkcji gazu nastąpi nawet wcześniej, niż po wspomnianych 10 latach.
Biopaliwa
Biomasa i biopaliwa
Podobnie jak paliwa kopalne, biomasa to paliwo wytworzone z żywej materii. Jednak w przeciwieństwie do nich, biomasa oznacza paliwa stworzone z roślin, które odrosną i mogą zostać użyte ponownie. Biomasa to np. drewno, słoma, odpadki powstałe przy przetwarzaniu trzciny cukrowej, łuski ryżowe, ścieki, suchy gnój oraz (chociaż nie do końca odpowiada to definicji) domowe odpadki.
Biomasa jest tradycyjnym źródłem energii, który w wielu państwach nadal jest w szerokim użyciu. Wykorzystywana jest ogólnie przy generowaniu elektryczności na małą skalę, na przykład dla zapewnienia energii pojedynczemu domowi.
Ponieważ nowoczesne rolnictwo jest bardzo zależne od paliw kopalnych (nawozy i pestycydy produkuje się z gazu ziemnego), "czystość" biopaliw jest dość fałszywa (N2O jest 300-krotnie silniejszym gazem cieplarnianym, niż CO2). Pod znakiem zapytania stoi też ekologiczność biopaliw, gdy biomasa zostaje pozyskana w sposób rabunkowy: jeśli wycinamy las tropikalny pod uprawę biopaliw, tym samym niszczymy zdolność absorpcji gazów cieplarnianych tego kawałka Ziemi. Z powierzchni naszej planety zniknęła już ponad połowa lasów, do czego w dużym stopniu przyczynia się Brazylia, największy eksporter bioetanolu na świecie (2 mln ton).
Wg. raportu Komisji Europejskiej z maja 2006, tzw. raportu "Well to wheel", zastosowanie biopaliw w transporcie nie zredukuje emisji gazów cieplarnianych, a sposobem bardziej wydajnym od zastosowań w transporcie może być użycie biomasy do produkcji elektryczności. Opinię tę potwierdzają badania German Technology Assesment Centre, według których redukcja gazów cieplarnianych przy zastosowaniu biopaliw jest minimalna lub negatywna: "uniknięcie emisji gazów cieplarnianych jest słabym argumentem za zwiększeniem implementacji paliw z biomasy", konkludują autorzy. Dzieje się tak głównie dlatego, że silniki samochodowe zaprojektowane są do specyficznych paliw. Każde biopaliwo musi zostać wyczyszczone lub chemicznie przetworzone. To wymaga energii.

Rodzaje biopaliw
Biopaliwa pierwszej generacji (obecne)
- Bioetanol z plonów, produkt fermentacji materii organicznej. Powstająca mieszanka wody z alkoholem musi zostać poddana destylacji, by uzyskać czysty etanol. Stanowi to energożerny krok, będący podstawowym czynnikiem decydującym o ostatecznym balansie energetycznym bioetanolu. Gdy bioetanol produkowany jest z ziaren, energia potrzeba do destylacji pochodzi głównie z paliw kopalnych, znacznie pogarszając EROEI i bilans emisji gazów cieplarnianych. Produkując etanol z trzciny cukrowej, jak ma to miejsce w Brazylii, ciepło do destylacji otrzymuje się z resztek pozostałych po ekstrakcji cukru z trzciny, tym samym polepszając bilans. Samochody o silnikach benzynowych mogą korzystać z mieszanek 5% bioetanolu bez konieczności dopasowania rozwiązań technicznych silnika. Według badania World Watch "Biofuels for Transportation" z 2006 roku, etanol stanowi obecnie ok. 90% produkcji biopaliw.
- Biodiesel jest chemicznie przekształconym olejem roślinnym. Produkowany jest bezpośrednio z oleju roślinnego poprzez dodanie metanolu i wodorotlenku sodu albo potasu. Reakcja estryfikacji jest stosunkowo prosta i nie wymaga skomplikowanych rozwiązań technologicznych. W porównaniu do etanolu, proces produkcji biodiesla wymaga względnie mało energii (pomijając energię potrzebną do wyprodukowania metanolu). W Europie do jego produkcji używa się głównie rzepaku, w USA soi. Olej palmowy i sojowy być może technicznie nigdy nie spełnią norm europejskich; ich główną wadą jest wysoka temperatura topnienia oleju palmowego (olej krzepnie w wyższych temperaturach i nie może byc używany w niskich) oraz skłonność do oksydacji oleju sojowego. Można też stosować zużyty olej roślinny lub tłuszcz zwierzęcy. Biodiesel, jak sama nazwa wskazuje, stosuje się w silnikach diesla; w roku 2005 w Unii Europejskiej wyprodukowano 3,1 milionów ton biodiesla.
- Olej roślinny stosowany bezpośrednio (bez estryfikacji) nie może być używany w normalnych silnikach diesla, więc jego użycie jest bardzo ograniczone.
Biopaliwa drugiej generacji (przyszłe)
- Bioetanol z celulozy lub drewna wytwarzany byłby z odpowiednio przygotowanych resztek drewnianych, siana czy celulozy. Zastosowanie analogiczne, jak w przypadku bioetanolu pierwszej generacji.
- BtL - Upłynnianie biomasy ("Biomass to liquid"). W tym procesie biomasa wpierw jest zgazowywana, a gaz wykorzystywany jest później jako składnik produkcji paliwa. Synteza ta sama w sobie jest bardzo starym procesem, opracowanym w latach 20-tych, zwanym syntezą Fishera-Tropscha. Zastosowanie w silnikach diesla.
- Biogaz mógłby być stosowany jedynie w silnikach CNG (Compressed Natural Gas).
EROEI biopaliw
David Pimentel z Cornell University w swoich dwóch największych publikacjach (1991, 2001) konkluduje, że bioetanol zawsze ma negatywny balans energetyczny, lecz najczęściej badania wykazują nieznacznie dodatni bilans energetyczny. Jednym z trików na polepszenie EROEI biopaliw jest wkalkulowanie nie tylko użycia ziaren, lecz całej rośliny. Co jest pewne, EROEI biopaliw zawsze jest niskie, najczęściej waha się w okolicach 1:1,5 i rzadko przekracza 1:2.
Wszystkie biopaliwa wymagają więcej energii niż tradycyjne paliwa kopalne, ponieważ biopaliwa wymagają wkładów energetycznych w uprawę, transport i przerób chemiczny.
| EROEI diesla (soja) i bioetanolu (kukurydza) wg. "Environmental, economic and energetic costs and benefits of biodiesel and etanol biofuels", J. Hill, E.Nelson, D.Tilman, S. Polansky, D. Tiffany, 2006 | |
| Etanol z kukurydzy | 1:1,25 |
| Biodiesel z soi | 1:1,93 |
Ryzyko
Biopaliwa są jedną za nielicznych alternatywnych źródeł energii, które dają nam paliwo płynne. Pomimo tego, że produkcja biopaliw znajduje się na pograniczu sensu energetycznego, zapewne rynek będzie starał się zmaksymalizować produkcję z tych źródeł. Niesie to za sobą określone konsekwencje.

Gdyby do 2020 roku chcieć zastąpić 300 milionów
amerykańskich pojazdów pojazdami napędzanymi bioetanolem z kukurydzy,
uprawy musiałyby pokryć 33% USA. Dzisiaj pola uprawne zajmują 19%.
Pierwszą z nich jest konkurencja z produkcją żywności, jednym z efektów zwiększania skali produkcji biopaliw będzie jej drożenie. Istnieją jednak prognozy, że rozszerzenie produkcji biopaliw obniży ceny mięsa, gdyż zwierzęta mogłyby się żywić resztkami poprodukcyjnymi. Powstaje też istotny problem natury moralnej, gdyż podczas gdy miliony ludzi na świecie głodują lub są niedożywione a światowa produkcja żywności spada, wąska grupa państw bogatych chcąc utrzymać swoje zachowania konsumpcyjne chce spalać tysiące ton plonów w silnikach.
Drugą konsekwencją jest wykorzystywanie państw biedniejszych o przyjaźniejszym klimacie. Już teraz jesteśmy świadkami paradoksu, w którym Europa chcąc sprostać eko-regulacjom unijnym, importuje olej palmowy z innych państw, które by produkować ów olej, niszczą lasy, doprowadzając w swoich krajach do katastrofy ekologicznej. Przyczynia się też do tego niski koszt ziemi i siły roboczej w państwach takich jak Indonezja, Malezja, Brazylia. Nie dość więc, że biopaliwa w tym przypadku są zupełnie nie-eko, ich EROEI spada dramatycznie, ze względu na konieczność przetransportowania paliw drogą morską. Statki napędzane są paliwami kopalnymi.
Wylesianie jest powszechną konswekwencją poszerzania upraw w Brazylii, tak często wysuwanej na piedestał jako biopaliwowy wzorzec. Brazylia jest światowym liderem produkcji bioetanolu z trzciny cukrowej, w 2005 roku wyprodukowała ok. 13 mln ton tego biopaliwa. Model Brazylijski nie jest eksportowalny do innych części świata, gdyż tamtejszy klimat i obfitość terenów wysokiej jakości podwyższa znacznie EROEI.
Praktyczne informacje o zastosowaniu biopaliwa dostępne są na stronie internetowej Drewno zamiast benzyny.
Ropa już dawno miała się skończyć
Ropa miała się skończyć już setki razy.
Uparcie powtarzany frazes o "skończeniu się" ropy jest błędny i kto go powiela, nie ma pojęcia o rzeczywistej dynamice ekstrakcji surowca. Nic dziwnego, że ropa jeszcze się nie "skończyła", skoro ekstrakcja ropy w 100% jest fizycznie niemożliwa. Ludzie ostrzegali nas natomiast o skończoności ropy odkąd w ogóle została odkryta, ponieważ ropa zaczęła się kończyć wraz z wydobyciem pierwszej baryłki.
Dr Colin Campbell w artykule o peak oil w The Independent, komentuje:
"Sytuacja przypomina mi jak przez lata nikt nie słuchał naukowców ostrzegających przed globalnym ociepleniem. Przewidzieliśmy wszystko dość wiernie. Podobnie jak dziś, zastanawialiśmy się wtedy, co musi się stać, by ludzie wreszcie zaczęli słuchać".
Wszystkie obecne przewidywania opierają się na konkretnych, publicznie dostępnych i weryfikowalnych danych i fakt, że ktoś w przeszłości popełnił błąd, wyciągnął złe wnioski, czy też opierał się na niepełnych danych nie zmienia wartości obecnych opracowań i dynamiki rzeczywistej produkcji ropy.
- Od 1962 roku odkrywamy coraz mniej ropy. Połowa światowych zasobów zgromadzonych jest w 100 największych polach naftowych i prawie wszystkie z nich zostały odkryte ponad ćwierć wieku temu. Oczywiście nowe złoża są wciąż odkrywane i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić w najbliższej przyszłości. Problem w tym, że są to złoża małe, często położone w trudno dostępnych miejscach, tak więc wydobycie z nich jest dużo droższe niż ze złóż odkrytych kilkadziesiąt lat temu.
- Produkcja ropy konwencjonalnej ("lekkiej" ropy najwyższej jakości) osiągnęła szczyt w maju 2005 roku.
- 54 spośród 65 państw-producentów ropy przekroczyło lub znajduje się właśnie w fazie szczytu wydobycia. Produkcja wielu z nich spada w alarmującym tempie. Dane wskazują na to, że Arabia Saudyjska, największy światowy producent i eksporter ropy, może być u swego szczytu. Istnieją poważne podejrzenia, jej największe pole - Ghawar - z którego pochodzi 5% światowego wydobycia - znajduje się w fazie spadku. Niestety ich weryfikacja jest niemożliwa, ponieważ Arabia Saudyjska nie zgadza się na niezależny audyt swoich zasobów naftowych, co samo w sobie daje do myślenia.
- Wyłączywszy Bliski Wschód, produkcja światowa miała szczyt w roku 1997.
- Spośród największych producentów, krajów często bardzo zaawansowanych technicznie, szczyt produkcji osiągnęły już: USA (rok 1970), Wielka Brytania (1987), Norwegia (2000). Spośród 4 największych pól naftowych świata, 3 (Burgan w Kuwejcie, Samotlor w Rosji i Cantarell w Meksyku) osiągnęły maksimum swoich możliwości produkcyjnych.
- Nawet najbardziej optymistyczne analizy przewidują kryzys jeszcze za życia obecnego pokolenia.
Klub Rzymski w latach siedemdziesiątych głosił te same teorie.
Klub Rzymski w roku 1972 opublikował raport zatytułowany "Granice wzrostu", oparty na wyrafinowanym jak na owe czasy programie komputerowym opracowanym przez MIT, przewidujący, że przed 2072 nowoczesna cywilizacja przemysłowa upadnie albo w związku z wyczerpaniem się zasobów, albo z powodu zanieczyszczeń.
Klub nigdy nie głosił, że "ropa wyczerpie nam się w roku 1992", jak uważa wielu ekonomistów i sceptyków peak oil.
Autorzy "Granic wzrostu" zwracali tylko uwagę na fakt, że przy stanie rezerw z 1972 roku (czyli bez uwzględnienia przyszłych odkryć nowych złóż), ropy zabraknie w 1992 roku, przy założeniu wykładniczego wzrostu zapotrzebowania.
Gdyby problem peak oil istniał naprawdę, z pewnością rządy i duże korporacje by coś robiły, a media byłyby pełne informacji o zbliżającym się kryzysie.
Większość ludzi nie uznaje za możliwe, że jakiś istotny problem mógłby nie być reprezentowany w poważnych mediach. Peak oil przechodzi tę samą historię, jaką przechodziło globalne ocieplenie. Na razie jednak nie znalazł się żaden "Naftowy Al Gore", chociaż ów twierdzi: "sądzę, iż jest niemal pewne, że osiągnęliśmy tak zwany peak oil". Od niedawna media, rządy i korporacje powoli przerywają milczenie. Premier Szwecji powołał komisję ds. uniezależnienia od ropy do roku 2020. Rząd Australii powołał komisję senacką do spraw peak oil, podobną komisję powołał też rząd Wielkiej Brytanii. Pentagon twierdzi, iż zamierza uniezależnić się od ropy do 2050r. O peak oil otwarcie opowiada Matt Simmons, były doradca prezydenta Busha. Także Unia Europejska zauważa problem, choć nie został on wprost nazwany po imieniu. Dokument zatytułowany “Security of energysupply”, jest dosyć zachowawczy w proponowanych zmianach polityki energetycznej, ale padają w nim takie sentencje: “Era tanich i niewyczerpywalnych konwencjonalnych źródeł energii wydaje się dobiegać końca”. Artykuł o peak oil był na pierwszej stronie The Independent, pisał o nim Financial Times, wielokrotnie BBC i The Guardian, a także National Geographic, El País, La Vanguardia, Petroleum News, New York Times, Fox News. O peak oil wspominała Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita. Warto też wyróżnić raport Roberta Hirscha o peak oil dla Departamentu Energii USA, przemówienia kongresmena Roscoe Bartletta czy też kampanię Chevronu "Will you join us". Powstało wiele interesujących filmów o peak oil, w tym "The End of Suburbia", "Crude - the incredible journey of oil" czy "Gwałtowne przebudzenie - katastrofa naftowa", oraz setki publikacji w mniej znanych lub lokalnych czasopismach i w internecie. Nawet znana z optymizmu Międzynarodowa Agencja Energii w raporcie z lipca 2007r. zapowiada krach podażowy w ciągu najbliższych 5 lat:
"dojdzie do momentu, gdy podaż będzie niewystarczająca, jedyną możliwością zrównoważenia sytuacji na rynku będzie podwyżka cen i spadek popytu" - szef MAE, Lawrence Eagles, w wywiadzie dla Financial Times.
Przecież mamy jeszcze mnóstwo ropy.
Cały problem polega jednak na malejącej produkcji, a nie na pozostałych złożach, czy nawet wysokości rezerw. W tej kwestii występują dwa poziomy ignorancji. Jeden, dosyć powszechny, będący typowym przekonaniem o nieograniczonych zasobach Ziemi, nie precyzuje, jakiej wielkości są złoża, po prostu ropy jest dużo. Drugi opiera się na błędnych (lub błędnie interpretowanych) danych USGS i powtarzanych przez kilka innych ośrodków takich jak CERA, czy EIA. Do rezerw wliczają każdą kropelkę znanych złóż (np łupki bitumiczne, substancja o wartości opałowej porównywalnej z pieczonymi ziemniakami), jak i te nieznane (czyli to co może kiedyś zostanie odkryte).
"Energia Słońca, czy energia oceanów jest wielokrotnie większa niż zapotrzebowanie ludzkości na energię, wystarczy ją wykorzystać. E=mc²!"
Problem wykorzystania tej energii polega na skali naszych potrzeb. Ropa naftowa to nic innego jak prezent natury, syrop, koncentrat energetyczny, który uznaliśmy za standard. Promieniowanie słoneczne to dokładnie ta sama energia, jedynie w formie rozproszonej, nieskoncentrowanej, pozostającej daleko w tyle za uznanym przez nas standardem. "Wystarczy wykorzystać wszechobecną energię" brzmi ładnie, gorzej z wdrożeniem i skalą, ponieważ rozproszona energia nie dorasta do pięt koncentratom kopalnym pod względem łatwości transportu, gęstości energetycznej, niskich kosztów czy wysokiego EROEI. Możliwości wykorzystania tych energii są bardzo ograniczone w porównaniu do zastosowań paliw kopalnych. Pokrycie setek tysięcy kilometrów kwadratowych drogimi panelami fotowoltaicznymi, ze względów ekonomicznych, jak i zdroworozsądkowych nie wchodzi w grę. Ta tzw. energia oceanów, pod którą przede wszystkim rozumie się energię pływów, ale także różnice temperatur czy też zasolenia wody morskiej, stanowią energię równie rozproszoną i przez to bardzo trudną do wykorzystania na nasze potrzeby. Dobre warunki do wykorzystania energii pływów występują w niewielu miejscach na Ziemi, a w pobliżu znacznych skupisk ludności w grę wchodzą praktycznie tylko wybrzeża Wielkiej Brytanii i Norwegii.
Parlament brytyjski powołał grupę ds. peak oil
Ponadpartyjna Grupa ds. Szczytu Produkcji Ropy i Gazu (The All-Party Parliamentary Group on Peak Oil and Gas) składa się z 32 członków Izby Gmin, niższej izby parlamentu, i 7 z Izby Lordów, izby wyższej. Pierwsze spotkanie parlamentarzystów miało miejsce 26 czerwca.
"Celem grupy jest raczej porównanie scenariuszy ram czasowych przyszłego szczytu produkcji ropy naftowej i rozważenie potencjalnych konsekwencji różnych strategii energetycznych, niż formułowanie jednej, konkretnej wizji" - twierdzi członek Liberalnych Demokratów, parlamentarzysta John Heming.
"Czy produkcja osiągnie szczyt? Tak. Peak oil nastąpi za mojego życia, więc warto mieć go na uwadze." - twierdzi Hemming. "Gdy zdamy sobie sprawę z ograniczeń energetycznych, zużywamy energię bardziej wydajnie. Naszym celem powinno być oszczędne zużywanie energii".
Import ropy w Chinach ostro w górę
Dwucyfrowe tempo wzrostu gospodarczego i stagnacja w krajowym przemyśle naftowym przełożyły się na skokowy wzrost importu ropy, który pobił kolejne historyczne rekordy pomimo rosnących cen.
Import netto w Chinach, będących obecnie drugim pod względem wielkości konsumentem ropy, wzrósł od stycznia do maja o 11,5% do poziomu 65,8 mln ton, poinformował magazyn China Securities Journal.
Krajowe wydobycie wzrosło w tym samym okresie o zaledwie 1,7% do 77,5 mln ton. Ze względu na kurczące się własne rezerwy ropy, Chiny, aby zaspokoić niepohamowany apetyt na paliwo ze strony rozwijającej się w szaleńczym tempie gospodarki, której tempo wzrostu w ciągu ostatnich 4 lat przekraczało 10% rocznie, coraz częściej zmuszone są sięgać po zasoby zlokalizowane zagranicą.
Od stycznia do maja, Chiny importowały 67,4 mln ton ropy, wzrost o 9,6%, podczas gdy eksport spadł o 36,6%. Analitycy tłumaczą redukcję eksportu nałożeniem przez Pekin w listopadzie 5-procentowego cła na eksport surowca.
Channelasia-AFPPodyskutuj na forum
Druga rocznica peak oil?
W maju 2005 roku przestało wzrastać wydobycie lekkiej ropy konwencjonalnej. Anomalie na światowych rynkach paliwowych i zachowanie największych producentów wskazują, że szczyt produkcji lekkiej ropy, która stanowi 85% światowego zaopatrzenia, mamy już prawdopodobnie za sobą.
Choć nie opublikowano dotychczas oficjalnych danych dotyczących wydobycia za okres marzec-maj 2007 roku, gwałtowne wahania cen, szybkie spadek produkcji ze starych złóż, zmniejszające się zapasy surowca w krajach OECD oraz fakt, że pomimo rekordowych cen benzyny na świecie, podaż nie rośnie, rodzą wątpliwości, czy kiedykolwiek zostanie przekroczony poziom produkcji z maja 2005 (aktualny szczyt produkcji z uwzględnieniem ropy niekonwencjonalnej i paliw z gazu ziemnego wypada w lipcu 2006).

Wydobycie lekkiej ropy konwencjonalnej. Źródło: EIA.
Ceny na rekordowych poziomach
Głównym podawanym w mediach wskaźnikiem cen ropy jest baryłka WTI, notowana na giełdzie NYMEX. Obserwując jego wahania w ciągu ostatnich 6 miesięcy, można dojść do wniosku, że sytuacja na rynku uspokoiła się: po tym, jak ceny mocno spadły z ubiegłorocznych szczytów, nastąpiła stabilizacja w aktualnie uznawanym za "normalny" przedziale od 60 do 65 dolarów, z krótkotrwałym wybiciem w dół do poziomu 50 dolarów.
Skąd zatem taki wzrost cen benzyny do poziomów notowanych w czasie Katriny czy wojny Izraela z Libanem? Pod nieobecność czynników losowych tej wagi, wiele osób wskazuje jako winnych koncerny naftowe, jednak wyjaśnienie jest jeszcze prostsze. Cena ropy nie oddaje relacji popytu i podaży na rynku światowym. Ze względu na wąskie gardło w postaci ograniczonych mocy przerobowych amerykańskich rafinerii, cena baryłki WTI jest znacznie niższa niż wynikałoby z historycznych proporcji. I tak na przykład baryłka ropy Brent z Morza Północnego, zwykle kilka dolarów tańsza od WTI, aktualnie wyceniana jest 6 dolarów wyżej. Blisko historycznych rekordów znajduje się notowana na azjatyckich giełdach baryłka ropy Tapis - tu różnica w stosunku do WTI wynosi aż 10 dolarów na plus, co prawdopodobnie ma związek ze zmniejszeniem przez Arabię Saudyjską już zakontraktowanych dostaw na rynek azjatycki. Na początku czerwca baryłka Tapis kosztowała już ponad 75 dolarów.

Ceny różnych rodzajów ropy. Źródło: UpstreamOnline.
Popyt w górę, podaż w stagnacji
Tymczasem popyt ze strony Chin, Indii oraz krajów eksportujących ropę gwałtownie rośnie, w krajach rozwiniętych utrzymuje się na stałym poziomie lub nieznacznie wzrasta, natomiast redukcja popytu odbywa się jedynie w krajach najbiedniejszych, dla których 70 dolarów stanowi cenę zaporową.
Teoretycznie OPEC mógłby zwiększyć produkcję, aby zapobiec gwałtownemu skokowi cen w sezonie wakacyjnym, kiedy rośnie zużycie. Jednak pomimo dramatycznych apeli ze strony organizacji takich jak EIA i IEA przedstawiciele kartelu utrzymują, że dostawy są wystarczające, a ewentualne decyzje o zwiększeniu wydobycia zostaną podjęte dopiero jesienią. W przypadku Arabii Saudyjskiej, w której z miesiąca na miesiąc produkcja spada bardziej niż wynikałoby z zatwierdzonego przez OPEC planu cięć, pojawia się coraz więcej wątpliwości co do oficjalnie podawanych przyczyn redukcji. Jest to o tyle ważne, że wejście Arabii Saudyjskiej w fazę spowodowanego czynnikami geologicznymi spadku oznaczałoby, że również światowa produkcja ropy osiągnęła swój szczyt.
Od 2 lat spadek wydobycia ze starych złóż jest prawie dokładnie równoważony przez nowo uruchamiane projekty i zwiększoną produkcję paliw z gazu ziemnego, a stale rosnący popyt sprawia, że poszczególne kraje uczestniczą w swoistej licytacji o ograniczone zasoby surowca. Do tej pory efektem tej licytacji było "zaledwie" wymuszone ograniczenie popytu przez kraje najbiedniejsze, co często oznacza dla nich problemy z zaspokojeniem najbardziej podstawowych potrzeb i społeczną destabilizację. Wkrótce jednak import ropy w krajach najbiedniejszych spadnie do tak niskiego poziomu, że rywalizacja ekonomiczna wejdzie w drugą fazę - kraje bogate będą musiały przelicytować "średniaków", takich jak dysponujące gigantycznymi rezerwami walutowymi Chiny i inne kraje Dalekiego Wschodu, co z pewnością będzie trudniejsze niż w przypadku krajów afrykańskich. W efekcie ceny pójdą w górę jeszcze szybciej niż dotychczas, szczególnie kiedy wydobycie prędzej czy później zacznie się na dobre zmniejszać.
EIA - International Petroleum MonthlyPodyskutuj na forum
Shell wypłaci odszkodowania inwestorom
Władze koncernu zgodziły się wypłacić 178,3 mln funtów europejskim inwestorom, którzy ponieśli straty w wyniku skandalu z 2004 roku, kiedy to ujawniono, że rezerwy złóż ropy i gazu Shella zostały zawyżone o 20 procent.
Do dymisji podało się wówczas siedmiu członków zarządu firmy, w tym dyrektor generalny, a komisje nadzoru nad rynkiem kapitałowym w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii ukarały koncern grzywnami o łącznej wysokości 82,7 mln funtów.
Stacja benzynowa koncernu. Foto: Wikipedia
Shell ogłosił, że zawrze ugodę z inwestorami spoza USA "bez wskazania winnych" (wcześniej podobny układ zawarto z inwestorami w Stanach Zjednoczonych). Losy ugody zależą teraz od Sądu Apelacyjnego w Amsterdamie, który ma zadecydować czy będzie wiążąca dla wszystkich objętych nią akcjonariuszy.
Shell zobowiązał się również pokryć koszty administracyjne poniesione przez inwestorów instytucjonalnych takich jak PGGM i AB, jak również instytucje takie jak VEB reprezentujące inwestorów indywidualnych.
ReutersPodyskutuj na forum
Miliardowe inwestycje nie przełożą się na wzrost produkcji
Exxon Mobil Corp, Royal Dutch Shell, BP Plc, Total SA i Chevron Corp planują na ten rok miliardowe inwestycje, jest jednak prawdopodobne, że nie przełożą się one na zwiększenie produkcji ropy naftowej. Pięć największych koncernów planuje zainwestować 97 miliardów dolarów, czyli 6% więcej, niż w roku 2006. BP, Chevron i Shell przyznały też, że ich produkcja w roku 2007 może spaść.
Według Jason Kenney, analityka ING w Edynburgu, "większość koncernów wydaje coraz więcej, lecz osiąga coraz mniej".
Zamieszki w Nigerii spowodowały zmniejszenie zaopatrzenia koncernów takich jak Shell czy Total. Wyższe koszty platform wiertniczych pochłaniają znaczną część wzrostu wydatków. Część koncernów przyznaje, że ta tendencja może spowodować oddalenie nowych projektów w czasie.
Na spotkaniu z 7 marca dyrektor naczelny Exxon Rex Tillerson powiedział, że w minionym roku koszty odwiertów wzrosły o 9-10%, dodał jednak, że jest możliwe, że tendencja ta osiągnęła plateau.
Kenney szacuje, iż od grudnia 2006 roku średni koszt za BOE (barrel of oil equivalent) europejskich koncernów naftowych wzrósł z 4.35 do 4.75 dolara. Obok rosnących kosztów dodatkowym utrudnieniem jest polityka krajów takich jak Rosja czy Wenezuela, które dążą do przejmowania kontroli nad złożami ropy i gazu.
Złoża tych surowców coraz częściej znajdują się w miejscach, gdzie wydobycie jest technicznie trudne, tak, jak w przypadku offshore w Zatoce Meksykańskiej. Arabia Saudyjska, właściciel największych rezerw, nie dysponuje już buforową ropą naftową dla zagranicznych inwestorów. "Międzynarodowe koncerny mają twardy orzech do zgryzienia", powiedział Fatih Birol, naczelny ekonomista Międzynarodowej Agencji Energii (IEA). "Podczas gdy istniejące pola znajdują się w fazie spadku, koncerny nie mają dostępu do większych rezerw ropy naftowej".
W minionym roku produkcja ropy i gazu koncernu Exxon wzrosła o 4.2% i o 6% w przypadku Chevronu. Produkcja BP spadła o 2.2%, Shella o 1.3% i Total o 5%.
Reuters
