Wprowadzenie
- Przecież mamy ropy jeszcze na 30 lat?
- Kiedy nastąpi Peak Oil?
- Też mi coś. Kupię sobie auto hybrydowe.
- Czy peak oil już tu jest?
- Przykłady z historii i dynamika konsumpcji
- Zasoby ropy naftowej
- Ciągle odkrywamy nowe złoża
- Technologie rozwiążą problemy?
- Przejście na alternatywne źródła energii
- Przejściowy wzrost cen?
- Ropa już dawno miała się skończyć
- Scenariusze
Alternatywy
-
Alternatywy a ropa naftowa
Wiadomości ogólne -
EROEI
Zwrot energii zainwestowanej -
Biopaliwa
Paliwa pochodzenia roślinnego -
Gaz ziemny
Towarzysz złóż ropy i węgla -
Węgiel
Obfite paliwo kopalne -
Piaski roponośne
..i łupki bitumiczne -
Fuzja jądrowa
Łączenie jąder atomowych -
Energia jądrowa
Rozszczepianie jąder atomowych
-
HydroelektrycznośćElektryczna energia wody -
Energia słoneczna
Wykorzystanie energii Słońca -
Energia wiatru
Wykorzystanie energii wiatru
-
Hydraty metanu
Gaz zmrożony z wodą -
Wodór
Mała cząstka, wielki mit -
Energia geotermalna
Cieplna energia wnętrza Ziemi
Na forum
- PO: Likwidacja cywilizacji
- Atomowa utopia w Polsce.
- Największa na świecie elektrownia słoneczna
- Filmy odnawoalnyk zirudłah energi najnowszyh tehnolo pozyski
- Trochę dłużej... [nowe złoże w Brazylii]
- Warto obejrzeć w TV
- Polacy boją się energetyki jądrowej
- Samochód elektryczny
- Artykuły wyszukane przez Piotra.
- Najnowsze informacje zwi?zane z peak oil.
gaz
$73 - wina Iranu?
Przy poszukiwaniu przez analityków przyczyn ostatnich skoków cen ropy, Iran zdaje się być ich ulubioną ofiarą. Ceny na światowych giełdach osiągnęły we wtorek $73 dolary, bijąc tym samym cenowy rekord wszechczasów.
W pewnym stopniu wzrosty cen ropy na światowych rynkach przypisuje się ujawnieniu przez znanego reportera Seymoura Hersha domniemanych planów wojny przeciw Iranowi. Jego artykuł "The Iran Plans", opublikowany w gazecie The New Yorker, stał się zarodkiem polemiki na temat intencji administracji George'a Busha wobec Iranu i możliwości użycia przez USA broni jądrowej. Także Richard Clark i Steven Simon - niegdyś członkowie administracji b. prezydenta USA Billa Clintona - ostrzegli przed następstwami ewentualnego ataku USA na Iran na łamach "New York Times". Choć doniesienia prasy Biały Dom i Pentagon określiły jako spekulacje, Clarke i Simon przypomnieli, że zaprzeczenia towarzyszyły również początkowi wojny w Iraku.
William M. Arkin w niedzielnym "Washington Post" napisał, że już na początku 2003 r., czyli jeszcze przed inwazją na Irak, prezydent George W. Bush zlecił Dowództwu Strategicznemu USA opracowanie planu ataku przeciwko magazynom irańskiej broni masowego rażenia. Sporządzono też plan inwazji (war game) z użyciem piechoty morskiej i przeprowadzono manewry na Morzu Kaspijskim wspólnie z wojskami brytyjskimi.
Plany USA pociągnęły za sobą falę krytyki ze strony wojska. Emerytowany dowódca oddziału Airborne Division z Iraku, Maj. Gen. Charles Swannack, powiedział, że "potrzebujemy nowego ministra obrony, gdyż Sekretarz Rumsfeld nie radzi sobie ze swoim bagażem" i sugerował, że powinien on zrezygnować ze stanowiska.
Prezydent Bush nie wyklucza akcji zbrojnej przeciw Iranowi i utrzymuje, że "wszystkie opcje są na stole". "Chcemy rozwiązać tę kwestię na drodze dyplomatycznej i bardzo nad tym pracujemy" - twierdzi. Prezydent wypowiedział się też o potrzebie zjednoczonego frontu krajów, "które zdają sobie sprawę z zagrożenia, jakim byłaby broń nuklearna w rękach Iranu".
Przewodniczący OPEC Edmund Daukoru oświadczył, że rekordowo wysokie obecnie ceny ropy spadną, jeśli oponenci Iranu zaprzestaną "twardej retoryki" na temat programu atomowego tego kraju.
Stany Zjednoczone są w posiadaniu ponad 5,500 sztuk broni jądrowej. Pozostałe kraje będące w posiadaniu broni nuklearnej to Rosja, Wielka Brytania, Francja, Chiny, Indie, Pakistan, Korea Północna oraz najprawdopodobniej Izrael.
The Iran PlansOnet
Wikipedia
Onet
Rośnie napięcie w konflikcie USA-Iran
Głównodowodzący oddziałów Strażników Islamskiej Rewolucji nazwał położoną na południe od wybrzeża Iranu cieśninę Hormuz "ekonomiczną arterią" Zachodu i ostrzegł, że może służyć ona wywieraniu presji na wrogów Iranu. Z kolei w niedzielę dziennik "Washington Post" i znany magazyn "New Yorker" podały, że w administracji George'a Busha rośnie przekonanie, że do powstrzymania ambicji nuklearnych Iranu niezbędne może się okazać użycie broni jądrowej do burzenia baz ukrytych głęboko pod ziemią.
Safavi rozmawiał z dziennikarzami w szóstym dniu manewrów marynarki wojennej pod kryptonimem "Wielki Prorok", odbywających się w Zatoce Perskiej i Morzu Omańskim. Generał oświadczył, że obszar ten, łącząc szlaki handlowe między trzema kontynentami - Afryką, Azją i Europą - ma "ogromne znaczenie militarne i geostrategiczne". Przez 50-kilometrową cieśninę Hormuz zamykającą Zatokę Perską przechodzi 40 procent światowych dostaw ropy.
"Wiele krajów uprzemysłowionych uzależnionych jest od energii pochodzącej z tego regionu. Japonia sprowadza stąd 70 procent swoich dostaw ropy, podobnie niektóre kraje europejskie zaspokajają w tym miejscu 70 procent swojego popytu na energię", powiedział, dodając, że codziennie przez cieśninę Hormuz przepływa 20 milionów baryłek ropy, co odpowiada prawie 1/4 światowego zapotrzebowania na ten surowiec.
"Cieśnina Hormuz i Zatoka Perska stanowią fundament obronności Iranu. Hormuz jest punktem, w którym Iran może sprawować ekonomiczną kontrolę i wywierać presję na przepływ energii na rynki agresywnych mocarstw spoza kontynentu azjatyckiego, dążących do destabilizacji regionu", powiedział generał Safavi.
Oliwy do ognia dolały publikacje dziennika "Washington Post" i magazynu "New Yorker", w których podano, że w administracji George'a Busha rośnie przekonanie, że ambicji nuklearnych Iranu nie da się powstrzymać jedynie dyplomacją.
"Bush uważa prezydenta Iranu Ahmadineżada za nowego Hitlera, któremu nie można pozwolić na rozpętanie nowej wojny światowej i którego trzeba powstrzymać zanim będzie za późno" - mówi w "New Yorkerze" jeden z bliskich współpracowników prezydenta USA.
Zarówno Bush, jak i wiceprezydent Dick Cheney oraz sekretarz stanu Condolezza Rice wielokrotnie mówili, że w sprawie Iranu "Wszystkie opcje są na stole". To, że Pentagon opracowuje plany ataków na Iran też nie jest żadną rewelacją - wojskowi są znani z tego, że zawsze chcą mieć plany na wszelkie okoliczności.
Według "Washington Post" prace te zostały jednak znacznie przyspieszone, a sztabowcy skupiają się na dwóch opcjach - chirurgicznym uderzeniu na kilka najważniejszych celów oraz na trwającej nawet kilka tygodni szeroko zakrojonej kampanii ataków powietrznych, w której do zniszczenia przeznaczono by kilkaset obiektów.
Reporter "New Yorkera" Seymour Hersh pisze o tych opcjach, jednak przedstawia również debatę na temat użycia ładunków nuklearnych do zniszczenia irańskiego centrum przetwarzania uranu w Natanz.
Według informatorów Hersha, Biały Dom domaga się, by planiści Pentagonu nie odrzucali opcji użycia taktycznych ładunków jądrowych do zniszczenia bunkra. Ładunki konwencjonalne bowiem, w zgodnej opinii ekspertów, nie dają żadnej gwarancji, że atak będzie skuteczny. Taktyczne bomby nuklearne to niewielkie ładunki przeznaczone do precyzyjnych uderzeń w cele małe, ale bardzo trudne do zniszczenia.
Hersh to legendarny dziennikarz śledczy, który w 2004 r. ujawnił skandal z traktowaniem więźniów w Abu Ghraib. Jest znany z doskonałych źródeł, choć administracja Busha wielokrotnie zaprzeczała wielu jego informacjom, uważając, że wynikają one z nieukrywanej przez dziennikarza niechęci do Busha.
W reakcji na te wiadomości w poniedziałek cena złota po raz kolejny przekroczyła 600 dolarów, osiągając kolejny, tym razem 25-letni szczyt. Zdrożały też ropa i srebro. Cenę ropy od historycznego maksimum dzielą tylko 2 dolary, podczas gdy srebro jest najdroższe od 23 lat.
New YorkerIran Focus
Bujanie w gazowych obłokach
Rosja jest jedynym państwem producentem ropy naftowej i gazu, w którym, biorąc pod uwagę rachunek finansowy, możemy zaopatrywać się w te surowce. "Dywersyfikacja" i "bezpieczeństwo energetyczne kraju" to terminy używane przy każdej możliwej sposobności, zwłaszcza zaś wówczas, gdy pojawia się kwestia zaopatrzenia Polski w ropę naftową i gaz ziemny. Jednak dywersyfikacja dostaw uwzględniająca choćby częściowo racje ekonomiczne jest zwyczajną mrzonką. Im wcześniej się z tym pogodzimy, tym lepiej dla nas samych.
Podejmowanie obecnie prób powrotu do kwestii importu obu tych surowców z Norwegii nie ma już żadnego sensu. Uruchomienie przesyłu wymaga zbyt wiele czasu. Z dużą dozą prawdopodobieństwa byłby to zresztą gaz bądź ropa pochodzące z rosyjskich złóż. Ekscytujące bowiem naszych polityków legendarne bogactwo norweskich zasobów gazowych jest obecnie legendą - i to w pełnym tego słowa znaczeniu. Stan potwierdzonych złóż szacowano pod koniec 2004 roku na 2,4 biliona metrów sześciennych, o 4 proc. mniej niż w poprzednim roku. Oznacza to, że przy zachowaniu obecnego tempa eksportu gazu i braku nowych odkryć Norwegia stanie się po 15 latach importerem tego surowca. Statoil, sztandarowa kompania norweska, coraz ściślej współpracuje z Gazpromem i Rosnieftem, pokładając w tym ogromne nadzieje na uzyskanie licencji i wspólną z nimi eksploatację rosyjskich złóż.
Ani z Algierii, ani z Turkmenistanu
Całkowicie złudne są nadzieje na gaz z Algierii. Choć kraj ten dysponuje dwukrotnie większymi niż Norwegia potwierdzonymi zasobami surowca, od lat ma całkowicie zapewniony zbyt. Zdecydowana większość kontraktów, na mocy których importuje się stąd gaz, jest bardzo silnie "upolityczniona", a o zawarciu nowych nie może być mowy. Algierczycy borykają się bowiem z ogromnymi problemami, chcąc wywiązać się z istniejących już zobowiązań. Poza tym trzeba brać pod uwagę również sytuację wewnętrzną Algierii - najbardziej niestabilnego politycznie państwa Maghrebu, od lat pogrążonego w "cichej" wojnie domowej.
Równie problematyczne, a w praktyce niemożliwe jest sięgnięcie do kaspijskiego czy też środkowoazjatyckiego zaplecza surowcowego. W wypadku dostaw gazu doświadczyły tego Ukraina pod koniec 2005 roku, a w styczniu bieżącego roku - Gruzja i Armenia. W rzeczywistości spora część istniejącej tam sieci przesyłowej kontrolowana jest w mniejszym bądź większym stopniu przez rosyjskie koncerny. One też aktywnie uczestniczą w budowie nowych rurociągów. Region kaspijski to jednak przede wszystkim ropa naftowa, a nie gaz. Wyłączywszy Iran, który ma ogromne zasoby obu surowców, żadne z położonych tu państw nie jest i nigdy nie będzie potentatem w eksporcie gazu.
Azerbejdżan, choć to irracjonalne, tak chętnie wymieniany przez naszych polityków jako potencjalne źródło dostaw, ma go niespełna 1,4 biliona metrów sześciennych, czyli niewiele więcej od Ukrainy, a mniej niż Holandia. Na dodatek, o czym niechętne się w Polsce wspomina, od dziesięciu lat sukcesywnie zmniejsza produkcję, pokrywając obecnie ponad połowę swego zapotrzebowania importem.
Znacznie zasobniejszy w gaz jest równie często wspominany Turkmenistan. Wymienianie jednak dostaw z tego państwa w kontekście bezpieczeństwa energetycznego Polski, świadczy, delikatnie mówiąc, o ignorancji. Nieobliczalność Saparmurada Nijazowa, władającego niepodzielnie Turkmenistanem, nie zna granic. Dożywotni prezydent (Turkmenbasza), uznający się za potomka Aleksandra Wielkiego, mianowany ostatnio "honorowym olimpijczykiem Azji", potrafi kilkakrotnie sprzedać ten sam gaz czy licencję na jego wydobycie. Co gorsza, tak naprawdę nikt nie wie, jakie są zasoby turkmeńskiego gazu, gdyż oficjalne dane to efekt szacunków "ojca wszystkich Turkmenów". Na domiar wszystkiego jedyną siecią przesyłową turkmeńskiego gazu na północ jest magistrala Gazpromu.
Kłopot również z naftą
Nie wolno też liczyć na kaspijską ropę. Większość tutejszych sieci przesyłowych należy do rosyjskich koncernów. One też wykazują największą aktywność inwestycyjną. Sztandarowym przykładem jest naftociąg Tengiz - Noworosyjsk. Nieliczne niezwiązane z rosyjskim kapitałem magistrale transferujące ropę naftową w kierunku zachodnim, jak Baku - Ceyhan, stanowią - w wypadku zaopatrywania tą drogą regionu śródziemnomorskiego - przysłowiową kroplę w morzu potrzeb.
Wśród potencjalnych dostawców ropy i gazu dla Polski wymieniany jest też Kazachstan. Dysponuje on przede wszystkim ogromnymi zasobami ropy i znacznie skromniejszymi, ale wartymi uwagi rezerwami gazu. Wystarczy jednak rzut oka na mapę, aby rozwiać wszelkie nadzieje. Nawet gdyby kiedykolwiek powstała omijająca Rosję sieć przesyłowa gazu w kierunku zachodnim, to przy odległości dzielącej nas od kazachskich złóż, otrzymalibyśmy - licząc minimalne koszty przesyłu - surowiec po cenie znacznie przekraczającej rynkową. Kazachstan nie będzie miał przez najbliższe lata nadwyżek ropy czy gazu mogących trafić na inne rynki, nawet jeśli podwoi dotychczasową produkcję.
Lepiej rozstać się z iluzjami
Dywersyfikacja stałych dostaw ropy naftowej i gazu, zapewniająca nam poczucie bezpieczeństwa energetycznego, to jedynie piękna idea, na której osnuto programy wyborcze. Dywersyfikacja to miraż. Jeśli nie chcemy mieć zatem najwyższych w świecie kosztów pozyskania ropy i gazu - bo takie właśnie byłyby - to skończmy z nim. Trzeba wreszcie przyznać wprost i otwarcie: bez względu na rodzaj emocji, jakie budzi Rosja, jest ona jedynym państwem producentem ropy naftowej i gazu, w którym, biorąc pod uwagę rachunek finansowy, możemy zaopatrywać się w te surowce. Zważywszy na położenie geograficzne naszego kraju, jego wielkość i potrzeby, nie istnieje jakiekolwiek alternatywne źródło ich importu na skalę przemysłową, z którego dostawy mogłyby choć w kilku procentach zaspokajać istniejący popyt.
Świadomość tego ma prawo budzić obawy. Prawdziwe zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju kryje się jednak za brakiem rozeznania w istniejących realiach. Słowa o imporcie zmniejszającym zewnętrzne uzależnienie zamiast śmieszyć, napawają jedynie grozą. A najgorsze, że nigdy nie stanowiły nawet przedmiotu krytyki. Dowodzi to potęgi mitu, z którym tak naprawdę nikt nie chce się zmierzyć.
Artykuł dzięki uprzejmości Piotra KwiatkiewiczaRzeczpospolita
Zamknięto nową elektrownię jądrową w Japonii
Wyrokiem sądu zamknięto najnowszy reaktor w mieście Shika w Japonii. Wniosek o zamknięcie złożyli mieszkańcy, obawiający się radioaktywnego wycieku w wyniku trzęsienia ziemi. Elektrownia działała jedynie dziesięć dni.
Według sądu, przepisy bezpieczeństwa związane z trzęsieniami ziemi, do których dostosowano elektrownię, są przestarzałe - pochodzą sprzed dwudziestu lat.
Trzęsienia ziemi w okolicy Shika mogą osiągać siłę aż 7,6 st. w skali Richtera. Elektrownia czeka jeszcze na wyrok. Decyzja o zamknięciu najnowszej, a więc i pewnie najbezpieczniejszej elektrowni, wstrząsnęłaby przemysłem jądrowym Japonii.
Japońskie wyspy znajdują się na skraju trzech płyt tektonicznych, przez co ryzyko trzęsień ziemi jest duże.
Japonia, jako jedyny kraj, który doświadczył ataku jądrowego, jest szczególnie ostrożna w kwestii promieniowania.
Brak własnych zasobów gazu i ropy zmusił Japonię do dużych inwestycji w energetykę jądrową, która obecnie zaopatruje kraj w 1/3 elektryczności.
Times online Gazeta.plNiewielkie szanse na poprawę sytuacji w Nigerii
Zdaniem wysokiego rangą waszyngtońskiego anonimowego analityka, amerykański wywiad bagatelizuje problemy związane z przywróceniem porządku w delcie Nigru. Jeśli utrzymają się obecne tendencje, prawie 130-milionowy kraj może pogrążyć się niebawem w całkowitym paraliżu energetycznym.
Anonimowy analityk ostrzegł, że wydobycie ropy w Nigerii, jednym z największych światowych eksporterów tego surowca, będzie w dającej się przewidzieć przyszłości narażone na gwałtowne spadki. Przyczyną ma być niemożność przywrócenia przez rząd kontroli nad ogarniętym rebelią terytorium.
Od rozpoczęcia rebelianckich ataków na infrastrukturę naftową wydobycie ropy naftowej spadło o 25 procent. Jak oświadczył zachodni dyplomata, na bieżąco obserwujący wydarzenia w Nigerii, "rząd od lat nie panuje nad obszarem delty". Wzmocnienie oddziałów nigeryjskiego wojska mogłoby uzdrowić sytuację, ale armia, ze względu na panującą korupcję i udział w kradzieży surowca, sama stanowi część problemu.
W poniedziałek dyrektor nigeryjskiego koncernu energetycznego PHCN Joseph Makoju ostrzegł, że utrzymujące się ataki na rurociągi dostarczające surowiec do elektrowni grożą paraliżem energetycznym kraju. Odcięcie części dostaw gazu połączone z sezonowym spadkiem poziomu wód w elektrowniach wodnych zmniejszyło produkcję energii elektrycznej do najniższego poziomu od 1999 roku.
Reuters
All Africa
Podyskutuj na forum
Morze Barentsa bez nowych złóż
Jak poinformowały norweskie władze, poszukiwania nowych złóż ropy i gazu na Morzu Barentsa zakończyły się niepowodzeniem.
Wiercenia prowadził państwowy koncern naftowy Statoil około 100 km od północnego brzegu Norwegii.
Norwegia prowadzi prace eksploracyjne na Morzu Barentsa celem utrzymania poziomu produkcji umożliwiającego zachowanie statusu trzeciego po Arabii Saudyjskiej i Rosji światowego eksportera ropy. Wydobycie ropy naftowej w Norwegii spadło o 18% w porównaniu z produkcją roku 2004.
Poszukiwania prowadzone były na głębokości 200m i choć natrafiono na ślady węglowodorów, żadnych nadających się do eksploatacji złóż ropy ani gazu nie znaleziono.
Yahoo
Podyskutuj na forum
Czterokrotny skok cen gazu w jeden dzień
W poniedziałek hurtowe ceny gazu w Wielkiej Brytanii wzrosły czterokrotnie po wybuchu pożaru w głównym brytyjskim magazynie tego paliwa. We wtorek ceny wzrosły o kolejne 23%. Jednocześnie fala zimna zwiększyła dodatkowo popyt na gaz.
Jeśli sytuacja się pogorszy, nie jest wykluczone odcięcie gazu odbiorcom przemysłowym. "Gaz dla przemysłu byłby racjonowany, aby zapewnić zaopatrzenie dla mieszkańców", powiedział szef Energy Intensive User Group, Jeremy Nicholson.
Hurtowe ceny gazu wzrosły o dodatkowe 23% do poziomu 230 pensów po tym, gdy państwo zwróciło się do odbiorców przemysłowych z prośbą o ograniczenie zużycia energii.
Szef CBI (Konfederacji Przemysłu Brytyjskiego) Sir Digby Jones powiedział, że część bardziej energożernych przedsiębiorstw może zostać zmuszona do zaprzestania swojej działalności.
BBCGuardian
BBC
Kuwejt ogłosił odkrycie złóż gazu i ropy
Kuwejt ogłosił w poniedziałek odkrycie złoża gazu i ropy naftowej w północnej części tego kraju. Według ministra energetyki Kuwejtu Szejka Ahmad Al-Fahad Al-Ahmad Al-Sabah'a, złoże zawiera nawet bilion metrów sześciennych gazu. Szacuje się, że osiąglne może być nawet 60-70% złoża.
Szejk powiedział, że na tych samych terenach znajduje się też od 10 do 13 miliardów baryłek słodkiej ropy.
Dzięki odkryciu pokładów gazu, Kuwejt może znacznie zredukować swoją zależność od importu tego paliwa z innych krajów Zatoki Perskiej. Kuwejt stosuje gaz ziemny do produkcji elektryczności.
Część gazu mogłaby wejść na rynek już w roku 2007.
Kuwejt jest w posiadaniu 10% światowych udokumentowanych złóż ropy naftowej. Produkuje 2,6 miliona baryłek dziennie.
Wielu pracowników branży naftowej uważa, że złoża Kuwejtu są dwukrotnie mniejsze, niż te raportowane.
People's dailyGazeta Wyborcza
Możliwy szybki spadek wydobycia z największego pola Meksyku
Raport opracowany na zlecenie meksykańskiego koncernu naftowego Pemex wskazuje możliwy spadek wydobycia ropy z największego pola naftowego Meksyku.
Meksykański państwowy koncern naftowy musi liczyć się z możliwością szybkiego spadku produkcji, który jeszcze bardziej ograniczyłby światową podaż tego surowca i nasilił obawy o wzrost cen ropy naftowej. Gdyby potwierdziły się prognozy części analityków, w tym Bank of Montreal, że największe pole naftowe świata - Ghawar w Arabii Saudyjskiej - osiągnęło już szczyt wydobycia, oznaczałoby to, że wydobycie ropy z 4 największych pól naftowych świata będzie już tylko spadać.
Potencjalny spadek może również pokrzyżować niedawno ogłoszone przez USA plany zmniejszenia uzależnienia od importu z Bliskiego Wschodu oraz zagrozić politycznej i ekonomicznej stabilności Meksyku.
Z wewnętrznego raportu, na który powołuje się The Wall Street Journal, wynika, że w złożach Cantarell - największym polu naftowym Meksyku - woda i gaz pojawiają się szybciej niż oczekiwano, co może doprowadzić do nagłego zmniejszenia się wydobycia w ciągu najbliższych kilku lat. Obecnie wydobycie z Cantarell wynosi 2 mln baryłek dziennie i stanowi 60 procent meksykańskiej produkcji. Pod względem wydobycia Cantarell ustępuje jedynie Ghawar w Arabii Saudyjskiej.
W najgorszych dwóch scenariuszach prognozuje się gwałtowny spadek wydobycia do 875 000 b/d do końca roku 2007 i 520 000 b/d do końca roku 2008. Gdyby prognozy te okazały się trafne, eksport meksykańskiej ropy spadłby z 1,8 mln b/d do zaledwie 1 mln b/d.
The Wall Street JournalEnergy Bulletin
Podyskutuj na forum
Unia Europejska nie ma planu w razie Peak Oil
Komisarz ds. Energii Andris Piebalgs przyznał, że UE nie ma żadnego planu odnośnie szybkiego wzrostu cen energii, spowodowanego zmniejszającą się podażą i wielkim popytem. Zapytany przez deputowaną z ramienia Partii Zielonych Carolyne Lucas odpowiedział, że Peak Oil to "nic więcej niż tylko teoria".
Dr Lucas, członkini Komisji Ochrony Środowiska i Handlu Międzynarodowego przy Parlamencie Europejskim powiedziała, że "zachowanie komisji to przerażające zaniedbanie jej obowiązków".
"Coraz więcej naukowców i ekspertów ds. energetyki ostrzega, że spadek produkcji ropy naftowej, przeszacowane rezerwy ropy i szybko rosnący popyt na paliwa w Chinach i Indiach oznaczają, że Peak Oil nastąpi wcześniej, niż się powszechnie uważa".
"Część z nich mówi, że już przekroczyliśmy szczyt produkcji, wskazując na błyskawiczne wzrosty cen ropy i fakt, że nowe złoża odkrywane są w tempie wolniejszym od tempa wzrostu popytu".
Piebalgs powiedział, że UE "analizuje strukturę przyszłej strategii energetycznej", przyznał jednak, że przyszłe propozycje najprawdopodobniej byłyby ograniczone do wspólnej polityki energetycznej.
Analitycy spierali się co do tego, czy UE i Wielka Brytania muszą zacząć planować przysłość bez ropy, zadbać o bezpieczeństwo energetyczne jednocześnie redukując emisję gazów cieplarnianych.
Dr Lucas dodała: "Mieliśmy już do czynienia z szokami naftowymi w związku z niedoborami czy wysokimi cenami ropy. Jeśli mamy utrzymać bezpieczeństwo energetyczne, jednocześnie kierując się w stronę `niebezpiecznych` źródeł takich jak węgiel czy energetyka jądrowa, każdy szczebel rządu powinien właśnie teraz zajmować się przygotowywaniem do Peak Oil i inwestowaniem rzeczywistego kapitału - finansowego i politycznego - w energetykę odnawialną i poprawę efektywności wykorzystania energii".
"Jako, że nie jest to problem tylko Europy, musimy pracować nad zachęcaniem innych krajów do tego samego - zmniejszania ich zależności od ropy."
Green Party
