Wprowadzenie
- Przecież mamy ropy jeszcze na 30 lat?
- Kiedy nastąpi Peak Oil?
- Też mi coś. Kupię sobie auto hybrydowe.
- Czy peak oil już tu jest?
- Przykłady z historii i dynamika konsumpcji
- Zasoby ropy naftowej
- Ciągle odkrywamy nowe złoża
- Technologie rozwiążą problemy?
- Przejście na alternatywne źródła energii
- Przejściowy wzrost cen?
- Ropa już dawno miała się skończyć
- Scenariusze
Alternatywy
-
Alternatywy a ropa naftowa
Wiadomości ogólne -
EROEI
Zwrot energii zainwestowanej -
Biopaliwa
Paliwa pochodzenia roślinnego -
Gaz ziemny
Towarzysz złóż ropy i węgla -
Węgiel
Obfite paliwo kopalne -
Piaski roponośne
..i łupki bitumiczne -
Fuzja jądrowa
Łączenie jąder atomowych -
Energia jądrowa
Rozszczepianie jąder atomowych
-
HydroelektrycznośćElektryczna energia wody -
Energia słoneczna
Wykorzystanie energii Słońca -
Energia wiatru
Wykorzystanie energii wiatru
-
Hydraty metanu
Gaz zmrożony z wodą -
Wodór
Mała cząstka, wielki mit -
Energia geotermalna
Cieplna energia wnętrza Ziemi
Na forum
- PO: Likwidacja cywilizacji
- Atomowa utopia w Polsce.
- Największa na świecie elektrownia słoneczna
- Filmy odnawoalnyk zirudłah energi najnowszyh tehnolo pozyski
- Trochę dłużej... [nowe złoże w Brazylii]
- Warto obejrzeć w TV
- Polacy boją się energetyki jądrowej
- Samochód elektryczny
- Artykuły wyszukane przez Piotra.
- Najnowsze informacje zwi?zane z peak oil.
gaz
Pierwszy konflikt w roku 2006 to konflikt energetyczny
Polska i Węgry są pierwszymi państwami UE, które odczuły spadek ciśnienia gazu. Ukraina straciła ciśnienie całkowicie. Prezydent Juszczenko informuje, że do zaopatrzenia reszty Europy wykorzystuje się rezerwy ukraińskie. Na Węgrzech import spadł o 25%, duże firmy zaczęły korzystać z ropy naftowej, by zastąpić niedobory. Według Forbes w Polsce ciśnienie spadło o 38.5%, nasze zapasy starczą na tydzień. W Austrii dostawy spadły o 30%. Według BBC gaz odcięto także całkowicie Mołdawii.
Niemcy oficjalnie uspokajają, że gazu nie zabraknie. Ruhrgas informuje jednak, że import wyraźnie spadł, nie potrafi jednak dokładnie określić o ile. Podobnie we Francji, gdzie oficjalne oświadczenia mówią, że problemu nie będzie: kraj odczuwa jednak 20-30-procentowy spadek.
Andrzej Osiadacz, szef Gaz-Systemu, oświadczył, że ilość gazu w Drozdowiczach spadła w niedzielne popołudnie z 13 do 8 bln metrów sześciennych dziennie. PGNiG poprosiło partnerów białoruskich i rosyjskich o zwiększenie dostaw przez teren Białorusi.
Według Juszczenki Ukraina już od kilku dni nie otrzymuje ani metra sześciennego rosyjskiego gazu, a tranzyt tego surowca do Europy Zachodniej jest utrzymywany z własnych zapasów Ukrainy. Ciśnienie w gazociągu miało teoretycznie zostać zmniejszone o tyle, aby gazu wystarczyło "na styk" dla krajów docelowych, takich jak Francja, Niemcy, Włochy itd. Jednak z powodu fizycznego charakteru gazu ciśnienie spada w całym gazociągu. Sprytna decyzja Gazpromu oznaczała, że w momencie znacznego niedoboru surowca w krajach docelowych, winą obarczonoby Ukrainę, rzekomo kradnącą gaz po drodze, a nie Rosję.
Dziś Gazprom oskarżył Ukrainę o kradzież gazu. Gazprom twierdzi, że Ukraina przejęła 100 milionów metrów sześciennych, przeznaczonych dla zachodniej Europy. Ukraiński minister energetyki oświadcza, że nie ma żadnego bezprawnego podbierania gazu.
Wkrótce Gazprom przyznał, że zmniejszył dostawy transportowanego przez Ukrainę gazu, który przeznaczony jest dla krajów Europy Zachodniej. Dodatkowo rosyjski koncern gazowy Gazprom oświadczył dziś, że nie zgadza się na tranzyt do Europy przez Ukrainę innego gazu poza własnym i nie zgadza się też nas przesyłanie na Ukrainę gazu, który ten kraj importuje z Turkmenistanu. Ukraina sprowadza 30% zużywanego gazu z Rosji, około 45% z Turkmenistanu.
Turkmeński gazociąg został zamknięty 1 stycznia o godzinie 00:01, oficjalną przyczyną zamknięcia są "prace naprawcze".
Rządowy doradca energetyczny Alex Danilyuk powiedział, że Ukraina ma wystarczającą ilość zapasów gazu ziemnego na "kilka tygodni", jednak bez dostaw z Turkmenistanu "nie mamy innego wyjścia poza skorzystaniem z części gazu rosyjskiego", który poświęcony jest odbiorcom europejskim.
Rezerwy Polski starczą na tydzień, niemieckie na 75 dni. Nienajlepsza jest sytuacja Wielkiej Brytanii, która już teraz boryka się z niedoborami. Średnio europejskie rezerwy starczą na dwa tygodnie. Jeśli Ukraina nie zaakceptuje pięciokrotnie podwyższonej ceny, kryzys gazowy na skalę europejską możemy odczuć już za 14 dni.
W temacie sporu ukraińsko-rosyjskiego jest wiele niejasności i sprzecznych ze sobą informacji. Krajom europejskim obecnie brakuje 20-40% gazu, wszystkie dotknięte kraje sięgają po rezerwy. Być może szykuje się powtórka z historii, kiedy to kraje OPEC manipulowały cenami ropy naftowej; mając na uwadze, że w międzyczasie powstaje Gazociąg Północny, przyszłość polskiej energetyki stoi pod znakiem zapytania. Jak widać Rosja, aby realizować swoje interesy strategiczne, nie musi już wysyłać żołnierzy ani wydawać żadnych pieniędzy. Wystarczy przekręcić kurek.
ForbesBBC
BBC
BBC
BBC
Onet
Korea Północna i Chiny nawiązują współpracę w sektorze naftowym
Korea Północna i Chiny ogłosiły w Pekinie, że będą wspólnie korzystać z platform wiertniczych. Porozumienie premiera Korei Ro Tu Chol'a z wicepremierem Chin Zeng Peiyanem obejmuje eksplorację, eksploatację i utrzymanie pól naftowych. Oznacza to koniec terytorialnych sporów dotyczących podziału akwenów morskich między tymi krajami.
Jak donosi chińska agencja Xinhua News Agency, według Zenga "strategią Chin jest konsolidacja oraz wsparcie tradycyjnej przyjaźni i współpracy" z Koreą Północną. Chińscy eksperci branży energetycznej oświadczali wcześniej, że niezgoda odnośnie morskich granic z Koreą wstrzymywała rozwój platform wiertniczych na Morzu Żółtym.
Zarówno chińskie jak i koreańskie raporty nie precyzują ani nie wyjaśniają jak zostały rozwiązane problemy graniczne. Chińskie koncerny naftowe nie wydały w tej sprawie żadnego oświadczenia.
Chińscy geologowie oszacowali w 2002 roku, że pola naftowe zachodniej części zatoki mogą kryć 21,9 miliarda baryłek ropy i gazu ziemnego. Jako że chiński apetyt na ropę rośnie gwałtownie, kraj ten zmuszony jest importować ropę dla zaspokojenia własnych potrzeb.
Pod koniec października prezydent Chin Hu Jintao odwiedził Phenian, gdzie przyjęty został jak nieoceniony sojusznik. Hu i koreański lider Kim Jong-Il omawiali zacieśnienie więzów ekonomicznych między dwoma państwami i zawarli umowy na projekty sponsorowane przez stronę chińską, m.in. na kopalnie rud żelaza.
Według seulskiej Yonhap News Agency chiński dyplomata Tang Jiaxuan skomentował umowę naftową z Koreą Północną następująco: "umowa dowodzi, jak bliskie i przyjazne sobie są nasze dwa kraje".
ReutersGazprom grozi odcięciem gazu Ukrainie
Rosyjski Gazprom grozi odcięciem dostaw gazu do Ukrainy, jeśli zasady nowego kontraktu nie zostaną ustalone przed początkiem nowego roku. Ukraina jako kraj transportujący gaz do Europy otrzymuje go po bardzo zaniżonej cenie. Gazprom twierdzi, że trzykrotna podwyżka cen byłaby uzasadniona, ponieważ zbliżyłaby je do poziomu rynkowego.
Gospodarka Ukrainy jest w dużo lepszym stanie, niż przed pięcioma laty, kiedy to podpisano obecny kontrakt.
Propozycja stopniowych podwyżek aż do osiągnięca cen rynkowych zamiast sugerowanej nagłej podwyżki została przez Gazprom odrzucona. Mimo iż właśnie teraz, na początku kalendarzowej zimy, zapotrzebowanie na gaz jest bardzo wysokie, prezydent Vladimir Putin oświadczył, że Rosja nie będzie dalej subwencjonować Ukrainy.
Kraj byłego bloku sowieckiego oskarża Rosję o ekonomiczny szantaż. Część Ukraińców uważa, jest to kara za prozachodnią Pomarańczową Rewolucję. Większość zachodnich obserwatorów uważa jednak, że Gazprom zwiększa nacisk na Ukrainę celem fizycznego przejęcia sieci gazociągów.
Osiemdziesiąt procent rosyjskiego eksportu tego surowca wędruje poprzez Ukrainę, co jest niekorzystne z punktu widzenia rosyjskiej polityki zagranicznej. Odcięcie dostaw gazu byłoby ogromnym ciosem dla ukraińskiego hutnictwa, co mogłoby zmusić Ukrainę do przejęcia przechodzących przez jej teren dostaw gazu dla innych państw europejskich.
BBCWykluczeni z grupy uprzywilejowanych
Podczas gdy wysokie ceny paliw na rynku europejskim odczuwane są przez większość konsumentów jako przejściowa niedogodność, dla wielu biedniejszych państw są koszmarem. Według Guardiana, Zimbabwe wraca do wieku pary, podczas gdy inne media wskazują, że regres cywilizacyjny czeka również Indonezję, Nikaraguę, Gwatemalę, Salwador, Honduras, Dominikanę i Koreę Północną. Miasta często toną w ciemnościach, bez możliwości generowania wystarczającej ilości prądu, potrzebnej do pokrycia zapotrzebowania.
Dla biednych państw barierą popytu jest około 35 dolarów za baryłkę. To niemal dwa razy mniej, niż aktualna cena baryłki. Dla krajów ubogich najprawdopodobniej ropa naftowa nie będzie już nigdy dostępna. Co zrobią - będą czekać? Jak długo będą tolerować to wykluczenie z klubu uprzywilejowanych?
Prezydent Dominikany Leonel Fernández ogłosił energetyczny stan wyjątkowy. Galon paliwa kosztuje tam 4 dolary (w USA obecnie około 2-2,5 dolara). Rozważa się wprowadzenie programu zmniejszenia zużycia energii metodą zamykania stacji benzynowych w poniedziałki i skrócenia godzin roboczych w tej branży w pozostałe dni tygodnia. Stacje mają pracować do ósmej wieczorem. Program ma też zredukować ruch samochodów osobowych i transportu publicznego.
W Nikaragui z racji braku paliw część elektrowni w ogóle nie pracuje. Aby uniknąć protestów ludności, rząd powstrzymał podwyżkę taryf. Brak elektryczności jest przyczyną wprowadzenia programu jej reglamentacji - na każde osiedle przypada 6 godzin. Ludzie sięgają po wszystko, co tylko się pali, by móc ogrzewać mieszkania i gotować. "Od dwóch miesięcy nie kupiłam gazu, spalamy tkaniny" - oświadczyła mieszkanka Nikaragui dla dziennikarzy Reuters.
W Managui (stolicy Nikaragui) cięcia odbijają się na pracy szpitali. Jako że sygnalizacja świetlna działa w kratkę, miasto nawiedziła plaga korków. Katy Espinoza, właścicielka baru, narzeka: "Ciepłe piwo i soki, kto to ma niby pić?"
W Salwadorze właściciele firm transportowych byli pierwszymi, którzy wyszli na ulicę. To właśnie w tym sektorze wzrost cen paliw jest najbardziej odczuwalny. W Hondurasie wprowadzono reglamentację paliw: 15 litrów dziennie dla jednego klienta.
W Zimbabwe sprawy mają się naprawdę źle. Według BBC zdobycie paliwa to prawdziwe wyzwanie, nawet na czarnym rynku. Cena galona sięga 36 dolarów (zapewne liczona według oficjalnego kursu lokalnej waluty - przyp. red.). Ludzie chodzą pieszo, wracają do tradycyjnego transportu napędzanego energią zwierząt i masowo przesiadają się na rowery, których ceny w ciągu ostatnich 12 miesięcy wzrosły o 1838 procent, poważnie nakręcając spiralę inflacji, która, mierzona rok do roku, sięgnęła w październiku 411 procent.
W Indonezji, która jeszcze niedawno była eksporterem ropy, dochodzi do masowych prostestów przeciw 120-procentowej podwyżce ceny benzyny.
Jeśli ceny paliw będą rosły w dotychczasowym tempie, prędzej czy później problemy te dotkną krajów rozwiniętych. Energia to podstawa każdego nowoczesnego procesu produkcyjnego, a złożoność gospodarek krajów rozwiniętych może sprawić, że po przekroczeniu krytycznego poziomu cen, nastąpi paraliż jeszcze poważniejszy niż w krajach słabo rozwiniętych.
Energia MexicoWielka Brytania: Ceny gazu mogą doprowadzić do recesji
Producent gazu Qatargas ostrzega, że wysokie ceny mogą zapoczątkować światową recesję. Przeciętny konsument może spodziewać się wzrostu rocznych wydatków na paliwa do £750. Już teraz dwa miliony brytyjskich gospodarstw domowych wydają 10% swojego dochodu na rachunki za gaz i elektryczność.
Ceny gazu znajdują się na rekordowym poziomie, co spowodowane jest szybkim wzrostem gospodarczym w Chinach i Indiach oraz obawami przed mroźną zimą na półkuli północnej. Faisal al-Suwaidi, dyrektor Qatargas, ostrzegł, że wysokie ceny mogą zapoczątkować recesję w krajach rozwiniętych.
Qatargas do 2007 planuje zaspokajać nawet 20 procent brytyjskiego popytu na gaz ziemny. Jeszcze jakiś czas temu Wyspy eksportowały gaz. Ze względu na spadające wydobycie ze złóż krajowych, Wielka Brytania stała się importerem tego surowca.
BBC UKThis is North Scotland
Obecnie wyspiarze posiadają jedenastodniową rezerwę gazu - to niewiele w porównaniu z 55 dniami w pozostałej części Europy. Pojawiają się też poważne obawy, jako że biedniejsi mieszkańcy już i tak bardzo odczuli czterdziestoprocentowy wzrost cen za energię od roku 2003. Na domiar złego meteorolodzy spodziewają się wyjątkowo chłodnej zimy tego roku.
Ale Wielka Brytania to nie jedyny kraj,któremu grozi niedobór gazu. Już w listopadzie New York Times pisał o problemach, z jakimi borykają się w USA firmy zużywające gaz ziemny. Wysokie koszty sprawiają, że wiele firm zamyka fabryki i przenosi je za granicę. Koncern Dow Chemical zamknął już 23 zakłady w ciągu ostatnich 3 lat.
Ponadto wysokie ceny gazu i ropy sprawiły, że wskaźnik miesięcznej inflacji we wrześniu wzrósł do 1,2 procent - najwyższej wartości od drugiego szoku naftowego przełomu lat 70-tych i 80-tych. Aby zapobiec inflacji, bank centralny będzie musiał podnieść stopy procentowe, co może doprowadzić do recesji.
Amerykański senator: by uniknąć wojny, Chiny muszą współpracować
Senator Joseph Lieberman oświadczył w środę, iż jeśli Chiny nie będą współpracować w poszukiwaniach alternatywnych źródeł energii, dojść może do konfliktu zbrojnego. Dodał, że stawiałoby to naprzeciw siebie dwie potęgi militarne w wyścigu o kończące się światowe zasoby ropy. Jego zdaniem konieczne są rozmowy dążące do ochłodzenia gorącej atmosfery i ewentualnych spięć.
Joe Lieberman w roku 2000 kandydował na wiceprezydenta z ramienia Partii Demokratycznej, lecz nie zdobył wówczas odpowiedniego poparcia.
Zdaniem Liebermana "Stany muszą rozpocząć rozmowy, zanim wyścig po ropę stanie się tak zaciekły, jak niegdyś wyścig nuklearny między USA z Związkiem Radzieckim"."Jesteśmy dwoma krajami, które obrały podobną strategię zdobywania ropy. Jeśli po prostu zostawimy te sprawy losowi, mogłoby się to skończyć nie tylko konfliktem ekonomicznym, ale poważnym konfliktem zbrojnym."
Senator powiedział też, że podpisywanie przez Chiny kontraktów naftowych z krajami takimi jak Sudan czy Iran oznacza, że "Chiny sprzymierzają się z krajami, które są wobec nas otwarcie wrogie".
Kraj ten buduje obecnie silną flotę, zarówno by nastraszyć Tajwan, jak i celem ochrony ścieżek transportu ropy. Lokalna konkurencja Chin i Japonii o gaz ziemny stanowi konflikt z jednym z największych sprzymierzeńców USA - twierdzi Lieberman. Dodaje, że z punktu widzenia Chin jako kraju zależnego od ropy takie agresywne zachowanie jest logiczne. W końcu musi sprostać popytowi miliardowej nacji jako najdynamiczniej rozwijającej się ekonomii na świecie. "Chiny potrzebują pewnego dostępu do źródeł ropy naftowej", powiedział Senator.
Taipei TimesDlaczego Chiny są aż tak ważne? Gdyby spojrzeć na rozkład światowej konsumpcji paliw okazuje się, że kraj ten zużywa tylko 8% produkcji ropy naftowej, podczas gdy USA zużywa 25%. Gdyby wziąć pod uwagę kraje rozwinięte, okazuje się, że zużywają one około 60%. Dlaczego więc zamiast skupiać się na krajach rozwiniętych, robi się tyle hałasu o Chiny?
Gdyby przestudiować udział tego kraju we wzrastającym popycie między 2002 a 2004, okazuje się, że jest to aż 36% w skali światowej.
Odpowiedź na pytanie skąd bierze się gwałtowny wzrost światowego zapotrzebowania na ropę jest prosta.
Gdyby przedłużyć krzywą wzrostu konsumpcji Chin do roku 2025 dzienne zapotrzebowanie tego kraju wynosiłoby 30 milionów baryłek dziennie.
Finlandia stawia na energię odnawialną i jądrową
Za dziesięć lat jedna czwarta fińskiej energii elektrycznej pochodzić będzie ze źródeł odnawialnych. Nie, nie w Polsce, lecz w Finlandii. Taką strategię przedstawiły we wtorek władze tego kraju. Finlandia ten chce też - wbrew światowym trendom - ograniczyć całkowite zużycie energii.
"Do roku 2015 ma się ono zmniejszyć o 5 proc. Przypomnijmy, że według prognozy Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) z początku listopada br. produkcja energii na świecie wzrośnie o połowę w ciągu najbliższego ćwierćwiecza. Finowie tymczasem zamierzają oszczędzać. Ich strategia przewiduje wprowadzenie zachęt, także finansowych, dla tych firm i osób prywatnych, które dzięki zastosowaniu nowych technologii ograniczą konsumpcję prądu i ciepła. Równocześnie Finlandia inwestuje w energetykę nuklearną - kilka tygodni temu zaczęła się tam budowa następnej elektrowni jądrowej, która ma ruszyć za trzy lata."
Według serwisu gazeta.plKraje skandynawskie powinny być dla nas wzorem. W Norwegii aż 99% produkowanej elektryczności to hydroelektryczność. Mimo dostępu do względnie bogatych zasobów Morza Północnego, kraj ten nadal rozwija działania upowszechniające wykorzystywanie energii alternatywnych, takich jak wiatr czy biodiesel. Norwegowie mogą spać spokojnie wiedząc, jak niezależna energetycznie jest ich ojczyzna.
Potencjał Polski odnośnie uniezależnienia energetycznego jest dużo niższy, niż krajów skandynawskich. Niestety praktycznie nie mamy szans im dorównać z racji naszego uwarunkowania geograficznego. Mimo to północna część Polski nadaje się teoretycznie na miejsce do zakładania elektrowni wiatrowych. W powiecie koszalińskim już powstaje farma, która rocznie będzie produkować 125 GWh energii: zapewni ona elektryczność 40 tysiącom gospodarstw domowych. Powstanie 25 turbin wiatrowych o mocy 2 MW każda. Koszt tego przedsięwzięcia to 251 mln zł.
Petrodolar i petroeuro: zły sen USA
Napięcia na linii Iran - Stany Zjednoczone sięgają dużo dalej poza publiczne oświadczenia o planach nuklearnych Iranu. Co najbardziej nie podoba się Stanom to irańskie plany wprowadzenia systemu petroeuro przy transakcjach związanych z ropą. Aby zrozumieć antagonistyczne zamiary Wuja Sama wobec Iranu i jego obecne działania w Iraku, trzeba zapoznać się z tym, jak ważna w tym przypadku jest waluta transakcji naftowych.
Cofnijmy się co nieco w czasie: Irak na rok przed inwazją USA wprowadził rozliczenia w euro, wówczas po raz pierwszy zaczęto używać częściej pojęcia "petroeuro". Od 2000 do początku 2003 roku 65% irakijskiej ropy (kupowanej przez amerykańskie konglomeraty) opłacana była właśnie w euro, nie w dolarach. Jako że nie wspomina się o tym fakcie zbyt często, pozostaje on półtajemnicą.
W owym roku 2000 irakijskie posunięcie uznawane było za co najmniej dziwne. Tymczasem niewiele później kurs dolara poszedł ostro w dół: Saddam wyszedł na tym bardzo dobrze, napełniając obficie swoją kieszeń. Fakt ten poważnie zaniepokoił USA: co będzie, jeśli inne państwa OPEC pójdą tym tropem? Bush podjął więc odpowiednie działania: rozpoczął "wojnę z terroryzmem". Broni masowego rażenia nie ma i nigdy nie było, jednak Irak z powrotem operuje petrodolarem. Przy tym powrocie do dolara Stany osiągnęły nieumyślnie przeciwny efekt, wynikający z ówczesnej różnicy między niskim kursem dolara a wysokim kursem euro: tym sposobem straciły 13% irakijskich zysków z eksportu.
Iran już w roku 2003 dał Stanom prztyczek w nos, rozpoczynając przyjmowanie zapłat w euro od swoich azjatyckich i europejskich klientów. Kraj ten zapowiedział działania mające na celu rozpowszechnienie petroeuro - właśnie dlatego na 20 marca planowane jest otwarcie międzynarodowej giełdy ropy w Iranie.
Większość światowego handlu ropą odbywa się w dwóch miejscach: Nowy Jork NYMEX (Mercantile Exchange) i Londyńskie IPE (International Petroleum Exchange), oba sterowane przez amerykański konglomerat w Atlancie. Giełdy te dokonują transakcji w dolarach. Plan Teheranu stanowić będzie dość poważną przeszkodę dla amerykańskiego monopolu; ponadto przerzucenie się z dolarów na euro znacznie osłabi tę walutę. Tymczasem Rosja i Wenezuela już teraz wyrażają zainteresowanie transakcjami w euro.
Jak na ironię amerykański plan "wszystkich opcji na stole" zniechęca inne kraje do wspierania dolara. 28 października 2004 roku Chiny i Iran podpisały ogromny kontrakt na ropę i gaz: szacuje się go na 70-100 miliardów dolarów. Zapowiadane ataki na irańskie obiekty nuklearne na pewno spowodowałyby spięcia między Pekinem a Waszyngtonem. Tymczasem Chiny są obecnie w posiadaniu 600 miliardów dolarów rezerw walutowych (drugie miejsce po Japonii).
Stany Zjednoczone pożyczają 1,9 miliarda dolarów dziennie od innych krajów (niemal połowę tej sumy od Chin), finansując tymi pieniędzmi wojnę w Iraku. W wywiadzie dla Stuttgarter Zeitung (07.11.05) były prezydent Bill Clinton skomentował amerykańską okupację Iraku (kosztującą 5 miliardów dolarów miesięcznie) mówiąc, że jeszcze nigdy w historii nie zdarzyło się tak, aby jego kraj finansował swoją wojnę pieniędzmi pożyczonymi od od innych państw. Czy Chiny zechcą finansować wojnę z krajem, z którym mają stumiliardową umowę?
Kolejna wojna bez solidnych dowodów złych intencji Iranu na pewno nie zwiększyłaby zaufania innych krajów do dolara. Stany przygotowują się na kryzys walutowy. Ku wielkiemu zaskoczeniu obserwatorów, niedawno USA zapowiedziało, iż od marca 2006 nie będzie już upubliczniać raportów M3. Od raportów M3 ekonomiści uzależniają swoje zaufanie do dolara. Czyżby USA spodziewało się, że będą miały coś do ukrycia? Cóż za zbieg okoliczności: akurat na marzec Iran zapowiada uruchomienie giełdy ropy z euro jako walutą rozliczeniową. Wygląda na to, że marzec 2006 będzie bardzo ważnym miesiącem w skali polityczno-ekonomicznej.

