Wprowadzenie
- Przecież mamy ropy jeszcze na 30 lat?
- Kiedy nastąpi Peak Oil?
- Też mi coś. Kupię sobie auto hybrydowe.
- Czy peak oil już tu jest?
- Przykłady z historii i dynamika konsumpcji
- Zasoby ropy naftowej
- Ciągle odkrywamy nowe złoża
- Technologie rozwiążą problemy?
- Przejście na alternatywne źródła energii
- Przejściowy wzrost cen?
- Ropa już dawno miała się skończyć
- Scenariusze
Alternatywy
-
Alternatywy a ropa naftowa
Wiadomości ogólne -
EROEI
Zwrot energii zainwestowanej -
Biopaliwa
Paliwa pochodzenia roślinnego -
Gaz ziemny
Towarzysz złóż ropy i węgla -
Węgiel
Obfite paliwo kopalne -
Piaski roponośne
..i łupki bitumiczne -
Fuzja jądrowa
Łączenie jąder atomowych -
Energia jądrowa
Rozszczepianie jąder atomowych
-
HydroelektrycznośćElektryczna energia wody -
Energia słoneczna
Wykorzystanie energii Słońca -
Energia wiatru
Wykorzystanie energii wiatru
-
Hydraty metanu
Gaz zmrożony z wodą -
Wodór
Mała cząstka, wielki mit -
Energia geotermalna
Cieplna energia wnętrza Ziemi
Na forum
- PO: Likwidacja cywilizacji
- Atomowa utopia w Polsce.
- Największa na świecie elektrownia słoneczna
- Filmy odnawoalnyk zirudłah energi najnowszyh tehnolo pozyski
- Trochę dłużej... [nowe złoże w Brazylii]
- Warto obejrzeć w TV
- Polacy boją się energetyki jądrowej
- Samochód elektryczny
- Artykuły wyszukane przez Piotra.
- Najnowsze informacje zwi?zane z peak oil.
złoża
Zasoby ropy naftowej
Zasoby ropy rosną?
Doniesienia o "wzroście zasobów" budzą poważne wątpliwości. Wzrost ten możemy przypisać następującym czynnikom:
-
Pod koniec lat 80-tych najwięksi producenci zrzeszeni w kartelu OPEC
powiększyli nagle w swoich raportach posiadane zasoby ropy, mimo iż
żadne z tych państw nie dokonało w owym czasie większych odkryć.

Zestawienie danych raportowanych przez państwa OPEC wykonane przez Colina Campbella (ASPO) na podstawie danych BP. Czyżby od lat osiemdziesiątych każdego roku odkrywano dokładnie tyle nowej ropy, ile zużyto?
Jak to możliwe? Odpowiedź ma prawdopodobnie coś wspólnego z faktem, że indywidualne kwoty przyznawane członkom OPEC są proporcjonalne do ich zasobów. Im więcej zadeklarują w raportach, tym więcej pozwala im się eksportować, co w prostej linii oznacza większe dochody. Państwa OPEC mają motywację do deklarowania zawyżonych zasobów. Obawy te potwierdzają doniesienia prestiżowego magazynu branżowego Petroleum Intelligence Weekly, który w 2006 roku opublikował informację, że zasoby naftowe Kuwejtu są w wewnętrznych dokumentach kuwejckiego dwa razy mniejsze niż podawane oficjalnie.
- USGS (US Geological Survery) i IEA (International Energy Agency) korygowały swoje szacunki "w górę" (po korekcie szacunki były wyższe niż poprzednio). Ci, którzy ignorują problem peak oil, często odnoszą się do tych właśnie danych jako do argumentu, że obawy o światowy niedobór paliw są nieuzasadnione. Niestety owe poprawki "w górę" są dość podejrzane.
IEA przyznaje się do manipulacji danymi. Po ostatnich korektach zasobów ropy "w górę" IEA oświadczyło w dokumencie Annual Energy Outlook 1998, na stronie 17:
"Korekty naszych szacunków bazują na nietechnicznych rozważaniach, dostosowujących wzrost krajowych zasobów do poziomu, w którym zaspokoją one poziom popytu".
Innymi słowy, wykalkulowali ile jeszcze prawdopodobnie zużyjemy, aby potem powiedzieć "Patrzcie! tyle nam jeszcze zostało!"...
Szacunki USGS nie są wcale bardziej wiarygodne. W marcu 2002 USGS opublikował raport wykazujący "wzrost zasobów"; Colin Campbell odpowiedział następująco:
"Nie zapomnijmy, że McKelvey, poprzedni szef USGS, uległ naciskom rządowym w latach 60-tych, żeby zdyskredytować badania Hubberta, który w 1970 dowiódł swych racji, gdy USA faktycznie przekroczyły szczyt. McKelvey mimo to nadal zapewniał w swym bardzo destrukcyjnym raporcie, że światowe złoża będą równie obfite jak Teksas ... raport ten okazał się doskonałym narzędziem dezinformacji ekonomistów i planistów".
Podobnie, jak przypomina Richard Heinberg: "
W roku 1973 Kongres domagał się dochodzenia dlaczego USGS nie zdołał przewidzieć krajowego szczytu wydobycia..
Patrząc z historycznej perspektywy, choć analizy lat 40-tych były zupełnie błędne, od lat 60-tych szacowane zasoby nie ulegają większym zmianom. Wyjątek stanowią prognozy USGS, które jednak nie są wcale tak optymistyczne, jak mogłoby wynikać z pobieżnego spojrzenia na wykres powyżej. Piaski i łupki roponośne za pociągnięciem długopisu nagle znalazły się w kategorii zasobów bilansowych ropy. Mimo że jest ich pod dostatkiem, ciąży nad nimi problem wysokich kosztów, powolnego tempa wydobycia i zależności od gazu ziemnego - nie można traktować ich na równi z ropą naftową, dlatego wśród geologów nazywa się je "papierowymi baryłkami". Wzrost zasbów wynikający z przeklasyfikowania łupków bitumicznych nie jest zatem żadnym powodem do ekscytacji.

Co gorsza, przewidywania USGS budzą poważne wątpliwości ze względu na stosowaną metodologię. W swojej najwyższej prognozie USGS szacuje wprawdzie światowe rezerwy ropy na poziomie 4 gigabaryłek, ale przy założeniu zaledwie 5% prawdopodobieństwa. Po podwyższeniu progu prawdopodobieństwa do 95%, rezerwy te kurczą się do 2,2 gigabaryłek. Najwięcej wątpliwości budzi natomiast środkowa prognoza USGS, która stanowi średnią z obu wcześniej wymienionych.

Na przykład, jeśli założymy, że istnieje 5% prawdopodobieństwo, że w Arktyce znajduje się 100 mld baryłek, a 95%, że zero, w myśl metodologii USGS szacowane zasoby wynosić będą po uśrednieniu 50 mld baryłek!
Kiedy nastąpi Peak Oil?
Kiedy nastąpi peak oil?
Najoptymistyczniejsza wersja szczytu światowej produkcji to lata 2020-2035. Ogólnie rzecz biorąc przewidywania te pochodzą ze źródeł rządowych albo od ekonomistów, którzy nie pojmują dynamiki wyczerpania surowca.

Według International Energy Agency, produkcja ropy będzie wzrastać wykładniczo co najmniej do 2025 roku
Nawet w tym najbardziej optymistycznym scenariuszu, kryzys nastąpi za życia większości z nas.
Bardziej realistyczną prognozą są lata 2005-2010. Jest to czas najczęściej podawany przez niezależnych lub emerytowanych geologów i byłych pracowników przemysłu naftowego. O osiągnięciu szczytu dowiemy się nie wcześniej niż 4-6 lat po fakcie.krzywa Hubberta - wykres przedstawiający stopniowy wzrost wydobycia od 1980 roku, podążający krzywą dzwonową w górę, szczyt przypada na rok 2000. Krzywa opada do zera w roku 2200.

Krzywa Hubberta
Nawet w trakcie wzrostu krzywej wydobycie ropy podlega okresowym wahaniom czynników geopolitycznych, ekonomicznych czy meteorologicznych. Produkcja tzw. ropy niekonwencjonalnej może wydłużyć peak oil do płaskiego plateau, które przy sprzyjających wiatrach mogłoby trwać do 2015.
Wydobycie lekkiej ropy konwencjonalnej stanowiącej 85% światowego zaopatrzenia prawdopodobnie osiągnęło szczyt w maju 2005 roku.
Pomimo rekordowych cen i co za tym idzie gigantycznych zysków, najwięksi producenci nie są w stanie zwiększać podaży.
Koncerny paliwowe po cichu potwierdziły powagę sytuacji.Na stronie głównej kampanii "Will you join us?" przygotowanej przez koncern naftowy Chevron możemy przeczytać:
Jedna rzecz nie ulega wątpliwości: era taniej ropy dobiegła końca.
W roku 1999 Mike Bowlin, dyrektor koncernu energetycznego Arco, na konferencji branżowej zorganizowanej przez firmę konsultingową CERA oświadczył:
Nadeszły ostatnie dni ery ropy naftowej”

Temat peak oil coraz częściej pojawia się w mediach
Podobnie w roku 2003 na stronie internetowej Exxon-Mobil Exploration, prezes firmy Jon Thompson powiedział:
Do 2015 będziemy musieli znaleźć, stworzyć możliwość wydobycia i wyprodukować taką ilość ropy lub gazu, która równa się ośmiu z każdych 10 baryłek produkowanych dziś. W związku z tym koszt wynikający z zapewnienia tych dodatkowych zasobów będzie znacząco wyższy niż obecnie".
"Równie zniechęcający jest fakt, że wiele spośród obiecujących projektów znajduje się z dala od większych rynków - w niektórych regionach także w miejscach bez podstawowej infrastruktury. Inne są w trudnych warunkach klimatycznych, jak np. Arktyka, będących dużym wyzwaniem dla technologii."
Saudyjczycy między sobą nie są wcale mniej szczerzy niż Thompson. Popularne saudyjskie powiedzenie to:
"Mój ojciec jeździł na wielbłądzie. Ja jeżdżę samochodem. Mój syn lata odrzutowcem. Jego syn będzie jeździł na wielbłądzie."
Energia netto a energia brutto
Większości ropy z dolnej części wykresu spadkowego prawdopodobnie nie będzie można wydobyć ze względu na energetyczną nieopłacalność takiej operacji. Aby zrozumieć dlaczego, trzeba zrozumieć różnice między "energią netto" a "energią brutto". Aby użyć ropy, należy:
- Znaleźć jej złoża
- Dokonać odwiertów
- Wydobyć ją
- Przetransportować
- Poddać rafinacji
- Przetransportować do odbiorcy
Każdy etap wymaga nakładów energetycznych, najczęściej w postaci ropy. Różnicę między energią potrzebną do pozyskania danej ilości surowca a energią zawartą w tym surowcu nazywamy EROEI (Energy Returned on Energy Invested).
Ropa miała kiedyś EROEI 30. W latach 90-tych wskaźnik EROEI wynosił już 5. Wielu ekspertów przewiduje, że w najbliższych latach EROEI osiągnie wartość 1. Innymi słowy, trzeba będzie zainwestować jedną baryłkę, by uzyskać jedną baryłkę.
W momencie, w którym wskaźnik ten wynosić będzie 1:1, ropa może być technicznie osiągalna, ale nie będzie już sensu jej wydobywać.
Od tego momentu nie będzie istotne jakie sumy pieniędzy zainwestuje się w ten proces, ponieważ ropa przestanie być termodynamicznie opłacalnym źródłem energii.
Technologie rozwiążą problemy?
Czy technologia nie może po prostu znaleźć lepszego, bardziej wydajnego sposobu na wykorzystanie tej ropy, która nam została?
Oczywiście, że tak, ale większa wydajność nic nie znaczy, dopóki nie zaczniemy zużywać mniej ropy ogółem. Pomimo odkrywania i implementacji coraz bardziej energooszczędnych rozwiązań, nasza konsumpcja rośnie. Im bardziej stajemy się wydajni energetycznie, tym więcej energii konsumujemy. Zjawisko to określa się w ekonomii mianem paradoksu Jevonsa.
Idea, że wzrost wydajności energetycznej, wynikający z zastosowania coraz skuteczniejszych technik, załatwi cały problem za nas, ma fundamentalny słaby punkt:
Technologia zużywa energię; nie produkuje jej. W wieku XXI mamy niedobór energii, nie niedobór technologii.

Dotychczas problemy cywilizacji rozwiązywane były przez nakład energii. Tym razem brakuje nam materiału rozwiązującego problemy.
"Problemy zrodzone przez jeden typ myślenia nie mogą być rozwiązane przez ten sam typ myślenia". Albert Einstein
Technologia pozwala nam co prawda sięgnąć po nowe rodzaje energii, z drugiej jednak strony sama tę energię zużywa. Dopóki zatem nie znajdziemy potencjalnie nieskończonego źródła energii w rodzaju fuzji jądrowej, problem braku energii prędzej czy później musi nas dotknąć.
Niedobory energii mają swoją główną przyczynę w w postępie technologicznym i w wynalazkach, takich jak silnik spalinowy. Problem niedoboru ma w związku z tym małą szansę na rozwiązanie poprzez zastosowanie jeszcze większej ilości technologii. Więcej technologii pozwoli nam jedynie na zużycie jeszcze więcej energii, co sprawi, że będziemy jeszcze bardziej zależni od technologii i tak dalej.
Dzięki technologiom jesteśmy coraz lepsi w znajdowaniu nowych złóż.
Nowoczesne technologie pozwalają na wyeksploatowanie około 40% złoża, podczas gdy niegdyś opróżniano je jedynie w 20%. Niewykluczone, że technologia w niedalekiej przyszłości pozwoli nam eksploatować 60% złoża.
Zasada jest jednak prosta - im lepsi jesteśmy w wydobywaniu ropy, tym szybciej ją wyczerpujemy.
Dziś możemy wiercić głębiej i w dużo trudniej osiągalnych rejonach, choć dzieje się to kosztem spadku EROEI.

Niestety technologia nie powstrzymuje spadku produkcji. Pomimo starań, po przekroczeniu szczytu wydobycie spada.

Jak
widać na przykładzie USA, kraju dysponującego największym zapleczem
technologicznym, technologia nie rekompensuje spadku produkcji. Źródło:
ASPO
Dzięki technologiom znajdujemy coraz więcej ropy.
To mit. Od 1962 co roku znajdujemy coraz mniej ropy. Prawdą jest, że jesteśmy lepsi w lokalizacji złóż małych i rozproszonych, i znajdujemy ich coraz więcej, lecz sumaryczna ilość odkrytych baryłek na skalę światową od lat jest nieustannie coraz mniejsza.
Ciągle odkrywamy nowe złoża
Przecież ciągle odkrywamy nowe złoża!
Zgadza się. Wszystko wskazuje jednak na to, że dotychczas zlokalizowaliśmy zdecydowaną większość światowych zasobów. Szczyt odkryć bezspornie miał miejsce w roku 1962.

- Światowy szczyt odkryć miał miejsce w roku 1962. Aktualne odkrycia, pomimo ogromnych nakładów finansowych i wyrafinowanej technologii, stanowią jedynie cień odkryć z przeszłości.
- 54 spośród 65 państw-producentów ropy przekroczyło lub znajduje się w fazie szczytu wydobycia.
- Według artykułu Colina Campbella i Jean Laherrere "Koniec taniej ropy" (1998, Scientific American), około 80% ropy produkowanej dziś pochodzi z pól odkrytych ponad 30 lat temu i większość z nich jest już dość daleko za szczytem produkcji.
- Zgodnie ze styczniowym raportem z roku 2004 dla Petroleum Review, odkrycia megaprojektów (takich, które zawierają więcej, niż 500 milionów baryłek lub około 6-dniowe zaopatrzenie) spadły do zera. W roku 2000 odkryto 16 megaprojektów. W 2001 tylko 8. W 2002 dokonano 3 odkryć, a już w 2003 żadnego. Na początku 2006 ogłoszono odkrycie 10-13 miliardów baryłek w Kuwejcie, jednak wg wewnętrznych dokumentów kuwejckiego sektora naftowego złoża Kuwejtu są dwa razy mniejsze, niż podają oficjalne dane.
Na chwilę obecną odkrycie pola o 200 milionach baryłek przyjęte zostaje z dużym zainteresowaniem. Takie znaleziska są często przytaczane jako dowód, że żadnego kryzysu nie będzie. Proklamacje te mają na celu udobruchanie statystycznego Kowalskiego, który nie ma niezbędnej wiedzy, aby zrozumieć co to właściwie znaczy.
Świat zużywa 85 milionów baryłek dziennie. Zatem owo "wielkie odkrycie" to tak naprawdę niewiele więcej, niż dwudniowy zapas.
Gdzie jest pozostała ropa naftowa?
Stany Zjednoczone miały swój szczyt produkcji na początku lat 70-tych. Europejskie zasoby Morza Północnego miały szczyt w 1999. Austalijskie - w roku 2000. Większość pozostałej ropy znajduje się na Bliskim Wschodzie, krainie, która jest od jakiegoś czasu centrum zainteresowania gospodarczych potęg globu.

Największym polem naftowym świata jest Ghawar, znajdujący się w Arabii Saudyjskiej.
"Jeśli Ghawar jest na szczycie, oznacza to, ze Arabia Saudyjska jest na szczycie. Jeśli Arabia jest na szczycie, tym samym świat osiągnął szczyt". Matthew Simmons
Zestawienie wydobycia Arabii Saudyjskiej z ilością powstających platform wiertniczych. Pomimo niemal wykładniczego przyrostu infrastruktury, produkcja nie powiększa się
A gdyby jednak...
Konsumpcja ropy wzrasta ciągiem geometrycznym.
2 x 4 x 8 x 16 x 32 x 64 x 128 ...
Uważamy, że mamy 2,000 miliardów baryłek ropy. Zużyliśmy 1,000 z nich i znajdujemy się na szczycie. A teraz wyobraźmy sobie, że okazuje się, że tak naprawdę mieliśmy 4,000 miliardy baryłek. Oznaczałoby to, że zamiast 1,000 zostały nam jeszcze 3,000 miliardów. Jednak nasza generacja mimo wszystko doczeka szczytu.

Innymi słowy, nawet mając jeszcze trzy razy więcej ropy, niż mamy obecnie, doczekamy kryzysu naftowego za naszej generacji.
Paliwa kopalne nie odnawiają się w procesie abiotycznym.
Według dra Thomasa Golda, autora "The Deep Hot Biosphere", ropa powstaje w abiotycznym procesie, zachodzącym głęboko pod ziemią. Według tej teorii, w głębi Ziemi znajdują się zasoby pierwotnych węglowodorów, które to powoli uzupełniają złoża, z których pompujemy ropę. Dlatego zwolennicy tej teorii uwazają ropę za "nieskończoną" lub "odnawialną". Żaden z szanowanych geologów nie traktuje tej teorii serio; podobnie nie traktują jej serio koncerny paliwowe, które byłyby pierwszymi zainteresowanymi "nieskończonym" źródłem ropy naftowej.
Jak tłumaczył dr Colin Campbell,
"Czasem wydaje się, że pole naftowe nieco >>napełnia się ponownie<<, ale to nic innego, niż tylko ropa, która przecieka z innych akumulacji na dnie studni."
Innymi słowy nie powstaje ona od nowa. Ponadto, zjawisko to miało miejsce tylko w niektórych złożach. Kiedy zjawisko to ma miejsce, tempo "wypełnienia" jest najczęściej tak wolne, jakby nie miało miejsca wcale. Nawet jeśli teoria Golda byłaby prawdziwa, nie ma ona praktycznie znaczenia, jako że pola nie regenerowałyby się wystarczająco szybko, w tempie prawie tysiąca baryłek zużywanych w każdej sekundzie.
Ropa już dawno miała się skończyć
Ropa miała się skończyć już setki razy.
Uparcie powtarzany frazes o "skończeniu się" ropy jest błędny i kto go powiela, nie ma pojęcia o rzeczywistej dynamice ekstrakcji surowca. Nic dziwnego, że ropa jeszcze się nie "skończyła", skoro ekstrakcja ropy w 100% jest fizycznie niemożliwa. Ludzie ostrzegali nas natomiast o skończoności ropy odkąd w ogóle została odkryta, ponieważ ropa zaczęła się kończyć wraz z wydobyciem pierwszej baryłki.
Dr Colin Campbell w artykule o peak oil w The Independent, komentuje:
"Sytuacja przypomina mi jak przez lata nikt nie słuchał naukowców ostrzegających przed globalnym ociepleniem. Przewidzieliśmy wszystko dość wiernie. Podobnie jak dziś, zastanawialiśmy się wtedy, co musi się stać, by ludzie wreszcie zaczęli słuchać".
Wszystkie obecne przewidywania opierają się na konkretnych, publicznie dostępnych i weryfikowalnych danych i fakt, że ktoś w przeszłości popełnił błąd, wyciągnął złe wnioski, czy też opierał się na niepełnych danych nie zmienia wartości obecnych opracowań i dynamiki rzeczywistej produkcji ropy.
- Od 1962 roku odkrywamy coraz mniej ropy. Połowa światowych zasobów zgromadzonych jest w 100 największych polach naftowych i prawie wszystkie z nich zostały odkryte ponad ćwierć wieku temu. Oczywiście nowe złoża są wciąż odkrywane i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić w najbliższej przyszłości. Problem w tym, że są to złoża małe, często położone w trudno dostępnych miejscach, tak więc wydobycie z nich jest dużo droższe niż ze złóż odkrytych kilkadziesiąt lat temu.
- Produkcja ropy konwencjonalnej ("lekkiej" ropy najwyższej jakości) osiągnęła szczyt w maju 2005 roku.
- 54 spośród 65 państw-producentów ropy przekroczyło lub znajduje się właśnie w fazie szczytu wydobycia. Produkcja wielu z nich spada w alarmującym tempie. Dane wskazują na to, że Arabia Saudyjska, największy światowy producent i eksporter ropy, może być u swego szczytu. Istnieją poważne podejrzenia, jej największe pole - Ghawar - z którego pochodzi 5% światowego wydobycia - znajduje się w fazie spadku. Niestety ich weryfikacja jest niemożliwa, ponieważ Arabia Saudyjska nie zgadza się na niezależny audyt swoich zasobów naftowych, co samo w sobie daje do myślenia.
- Wyłączywszy Bliski Wschód, produkcja światowa miała szczyt w roku 1997.
- Spośród największych producentów, krajów często bardzo zaawansowanych technicznie, szczyt produkcji osiągnęły już: USA (rok 1970), Wielka Brytania (1987), Norwegia (2000). Spośród 4 największych pól naftowych świata, 3 (Burgan w Kuwejcie, Samotlor w Rosji i Cantarell w Meksyku) osiągnęły maksimum swoich możliwości produkcyjnych.
- Nawet najbardziej optymistyczne analizy przewidują kryzys jeszcze za życia obecnego pokolenia.
Klub Rzymski w latach siedemdziesiątych głosił te same teorie.
Klub Rzymski w roku 1972 opublikował raport zatytułowany "Granice wzrostu", oparty na wyrafinowanym jak na owe czasy programie komputerowym opracowanym przez MIT, przewidujący, że przed 2072 nowoczesna cywilizacja przemysłowa upadnie albo w związku z wyczerpaniem się zasobów, albo z powodu zanieczyszczeń.
Klub nigdy nie głosił, że "ropa wyczerpie nam się w roku 1992", jak uważa wielu ekonomistów i sceptyków peak oil.
Autorzy "Granic wzrostu" zwracali tylko uwagę na fakt, że przy stanie rezerw z 1972 roku (czyli bez uwzględnienia przyszłych odkryć nowych złóż), ropy zabraknie w 1992 roku, przy założeniu wykładniczego wzrostu zapotrzebowania.
Gdyby problem peak oil istniał naprawdę, z pewnością rządy i duże korporacje by coś robiły, a media byłyby pełne informacji o zbliżającym się kryzysie.
Większość ludzi nie uznaje za możliwe, że jakiś istotny problem mógłby nie być reprezentowany w poważnych mediach. Peak oil przechodzi tę samą historię, jaką przechodziło globalne ocieplenie. Na razie jednak nie znalazł się żaden "Naftowy Al Gore", chociaż ów twierdzi: "sądzę, iż jest niemal pewne, że osiągnęliśmy tak zwany peak oil". Od niedawna media, rządy i korporacje powoli przerywają milczenie. Premier Szwecji powołał komisję ds. uniezależnienia od ropy do roku 2020. Rząd Australii powołał komisję senacką do spraw peak oil, podobną komisję powołał też rząd Wielkiej Brytanii. Pentagon twierdzi, iż zamierza uniezależnić się od ropy do 2050r. O peak oil otwarcie opowiada Matt Simmons, były doradca prezydenta Busha. Także Unia Europejska zauważa problem, choć nie został on wprost nazwany po imieniu. Dokument zatytułowany “Security of energysupply”, jest dosyć zachowawczy w proponowanych zmianach polityki energetycznej, ale padają w nim takie sentencje: “Era tanich i niewyczerpywalnych konwencjonalnych źródeł energii wydaje się dobiegać końca”. Artykuł o peak oil był na pierwszej stronie The Independent, pisał o nim Financial Times, wielokrotnie BBC i The Guardian, a także National Geographic, El País, La Vanguardia, Petroleum News, New York Times, Fox News. O peak oil wspominała Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita. Warto też wyróżnić raport Roberta Hirscha o peak oil dla Departamentu Energii USA, przemówienia kongresmena Roscoe Bartletta czy też kampanię Chevronu "Will you join us". Powstało wiele interesujących filmów o peak oil, w tym "The End of Suburbia", "Crude - the incredible journey of oil" czy "Gwałtowne przebudzenie - katastrofa naftowa", oraz setki publikacji w mniej znanych lub lokalnych czasopismach i w internecie. Nawet znana z optymizmu Międzynarodowa Agencja Energii w raporcie z lipca 2007r. zapowiada krach podażowy w ciągu najbliższych 5 lat:
"dojdzie do momentu, gdy podaż będzie niewystarczająca, jedyną możliwością zrównoważenia sytuacji na rynku będzie podwyżka cen i spadek popytu" - szef MAE, Lawrence Eagles, w wywiadzie dla Financial Times.
Przecież mamy jeszcze mnóstwo ropy.
Cały problem polega jednak na malejącej produkcji, a nie na pozostałych złożach, czy nawet wysokości rezerw. W tej kwestii występują dwa poziomy ignorancji. Jeden, dosyć powszechny, będący typowym przekonaniem o nieograniczonych zasobach Ziemi, nie precyzuje, jakiej wielkości są złoża, po prostu ropy jest dużo. Drugi opiera się na błędnych (lub błędnie interpretowanych) danych USGS i powtarzanych przez kilka innych ośrodków takich jak CERA, czy EIA. Do rezerw wliczają każdą kropelkę znanych złóż (np łupki bitumiczne, substancja o wartości opałowej porównywalnej z pieczonymi ziemniakami), jak i te nieznane (czyli to co może kiedyś zostanie odkryte).
"Energia Słońca, czy energia oceanów jest wielokrotnie większa niż zapotrzebowanie ludzkości na energię, wystarczy ją wykorzystać. E=mc²!"
Problem wykorzystania tej energii polega na skali naszych potrzeb. Ropa naftowa to nic innego jak prezent natury, syrop, koncentrat energetyczny, który uznaliśmy za standard. Promieniowanie słoneczne to dokładnie ta sama energia, jedynie w formie rozproszonej, nieskoncentrowanej, pozostającej daleko w tyle za uznanym przez nas standardem. "Wystarczy wykorzystać wszechobecną energię" brzmi ładnie, gorzej z wdrożeniem i skalą, ponieważ rozproszona energia nie dorasta do pięt koncentratom kopalnym pod względem łatwości transportu, gęstości energetycznej, niskich kosztów czy wysokiego EROEI. Możliwości wykorzystania tych energii są bardzo ograniczone w porównaniu do zastosowań paliw kopalnych. Pokrycie setek tysięcy kilometrów kwadratowych drogimi panelami fotowoltaicznymi, ze względów ekonomicznych, jak i zdroworozsądkowych nie wchodzi w grę. Ta tzw. energia oceanów, pod którą przede wszystkim rozumie się energię pływów, ale także różnice temperatur czy też zasolenia wody morskiej, stanowią energię równie rozproszoną i przez to bardzo trudną do wykorzystania na nasze potrzeby. Dobre warunki do wykorzystania energii pływów występują w niewielu miejscach na Ziemi, a w pobliżu znacznych skupisk ludności w grę wchodzą praktycznie tylko wybrzeża Wielkiej Brytanii i Norwegii.
Miliardowe inwestycje nie przełożą się na wzrost produkcji
Exxon Mobil Corp, Royal Dutch Shell, BP Plc, Total SA i Chevron Corp planują na ten rok miliardowe inwestycje, jest jednak prawdopodobne, że nie przełożą się one na zwiększenie produkcji ropy naftowej. Pięć największych koncernów planuje zainwestować 97 miliardów dolarów, czyli 6% więcej, niż w roku 2006. BP, Chevron i Shell przyznały też, że ich produkcja w roku 2007 może spaść.
Według Jason Kenney, analityka ING w Edynburgu, "większość koncernów wydaje coraz więcej, lecz osiąga coraz mniej".
Zamieszki w Nigerii spowodowały zmniejszenie zaopatrzenia koncernów takich jak Shell czy Total. Wyższe koszty platform wiertniczych pochłaniają znaczną część wzrostu wydatków. Część koncernów przyznaje, że ta tendencja może spowodować oddalenie nowych projektów w czasie.
Na spotkaniu z 7 marca dyrektor naczelny Exxon Rex Tillerson powiedział, że w minionym roku koszty odwiertów wzrosły o 9-10%, dodał jednak, że jest możliwe, że tendencja ta osiągnęła plateau.
Kenney szacuje, iż od grudnia 2006 roku średni koszt za BOE (barrel of oil equivalent) europejskich koncernów naftowych wzrósł z 4.35 do 4.75 dolara. Obok rosnących kosztów dodatkowym utrudnieniem jest polityka krajów takich jak Rosja czy Wenezuela, które dążą do przejmowania kontroli nad złożami ropy i gazu.
Złoża tych surowców coraz częściej znajdują się w miejscach, gdzie wydobycie jest technicznie trudne, tak, jak w przypadku offshore w Zatoce Meksykańskiej. Arabia Saudyjska, właściciel największych rezerw, nie dysponuje już buforową ropą naftową dla zagranicznych inwestorów. "Międzynarodowe koncerny mają twardy orzech do zgryzienia", powiedział Fatih Birol, naczelny ekonomista Międzynarodowej Agencji Energii (IEA). "Podczas gdy istniejące pola znajdują się w fazie spadku, koncerny nie mają dostępu do większych rezerw ropy naftowej".
W minionym roku produkcja ropy i gazu koncernu Exxon wzrosła o 4.2% i o 6% w przypadku Chevronu. Produkcja BP spadła o 2.2%, Shella o 1.3% i Total o 5%.
ReutersSzybki spadek wydobycia z Cantarell
Po zaledwie sześciu miesiącach poziom wydobycia ropy naftowej z Cantarell, jednego z największych złóż na świecie, spadł o 200 tysięcy baryłek dziennie. Produkcja największego meksykańskiego pola naftowego (60% całkowitej produkcji kraju) spadła drastycznie z 1,9 miliona baryłek dziennie w styczniu tego roku do 1,7 miliona baryłek dziennie w czerwcu. Co najgorsze, spadek będzie coraz szybszy. Dziennikarz David Shields omawia raporty meksykańskiego koncernu naftowego PEMEX głoszące, że wszystko jest w porządku. Jego zdaniem produkcja największego pola Meksyku w ciągu zaledwie dwóch i pół roku spadnie do 500 tysięcy baryłek dziennie.
W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku rodukcja naftowa Cantarell spadła o 200000 b/d, czyli o 10,3% - z poziomu 1 938 394 b/d w grudniu do 1 739 486 w czerwcu - i spadek ten ma tendencję do pogłębiania się. Jednak jest jedna dobra (lub przynajmniej nie aż tak zła) wiadomość - całkowita produkcja naftowa Meksyku spadła o "jedyne" 3% w ciągu półrocza dzięki wzrostowi wydobycia z innych pól.
A teraz trochę historii.
(1) Scenariusz spadku. 6 grudnia 2005 roku opublikowano informację, że zgodnie z analizą Pemex Exploración y Producción (PEP), produkcja ze złoża Cantarell spadnie o 1,5 mln baryłek dziennie w ciągu 3 lat. Średnia na 2006 wyniesie 1,748 mln b/d i osiągnie 1,54 mln b/d pod koniec roku. Pod koniec roku 2007 i 2008 produkcja wyniesie 875 000 b/d i 520 000 b/d.
(2) Scenariusz "wszystko jest w porządku". Dwa dni później, PEMEX potwierdził istnienie tej analizy, zaznaczył jednak, że prognozy są inne: Cantarell średnio w roku 2006 produkować będzie 1,905 mln b/d, 6% mniej niż w 2005. Na lata 2007 i 2008 prognozuje 1,683 i 1,430 mln b/d. PEMEX dodał, że spadek produkcji Cantarell nadrobią inne pola nafowe, w związku z czym produkcja całkowita Meksyku nie zmniejszyłaby się, wręcz przeciwnie, przekroczyłaby 3,4 mln b/d w 2006.
Po pół roku widać jasno, że scenariusz "wszystko jest w porządku" okazał się nietrafiony i że bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz spadku. Produkcja jest tak naprawdę jeszcze niższa, niż zakładana w scenariuszu pesymistycznym. Tempo spadku rośnie i zaczyna mieć silny wpływ na poziom eksportu kraju. W czerwcu produkcja Cantarell spadła o 64 416 b/d w porównaniu do maja. Również w czerwcu całkowita produkcja kraju spadła o 41 662 b/d, a eksport o 55 362 b/d w porównaniu do maja.
Czerwcowy spadek do 3 287 282 b/d zdaje się też potwierdzać, że średnia roczna nie przekroczy 3,4 mln b/d.
Wątpliwa jest też wersja "innych pól nadrabiających spadek produkcji Cantarell". Oczywiście niektóre projekty z pierwszego semestru odniosły dobry efekt, szczególnie Ku-Maloob-Zaap (KMZ) czy Jujo-Tecominoacán. W KMZ wydobycie wzrosło z 362 432 b/d w grudniu do 414 918 b/d w czerwcu. Nie wiadomo jednak, do jakiego momentu KMZ będzie mogło zwiększać produkcję. PEMEX twierdzi, że osiągnie maksimum 800 000 baryłek dziennie przed końcem dekady, jednak niektórzy technicy stwierdzili, w tym publicznie, że wątpią w przekroczenie 550 000 b/d. Wszystkie inne projekty naftowe są blisko szczytu lub spadają, podczas gdy udowodnione rezerwy maleją a odkrycia ostatnich 6 lat zrekompensowały zaledwie 10% produkcji.
Pemex uznaje projekty eksploatacji złoża Chicontepec i ropy głębinowej za przyszłościowe, ale w dalszej perspektywie. Chicontepec stanowi duże wyzwanie geologiczno-techniczne i PEP nie wie jeszcze, jakimi technologiami można by eksploatować ten region. Co do ropy głębinowej, Pemex nie osiągnął żadnego sukcesu komercyjnego i staje przed dużymi wyzwaniami finansowymi.
Crisis energeticaNiedobór platform wiertniczych barierą wzrostu wydobycia
Koncerny naftowe po raz pierwszy od prawie 20 lat uskarżają się na brak platform wiertniczych. Projekty są opóźniane albo zawieszane, a koszty dzierżawy platform wzrosły w ciągu ostatnich 2 lat pięciokrotnie.
Choć w ubiegłym tygodniu ceny ropy sięgnęły 78 dolarów za baryłkę, większość mediów, zaobsorbowanych sytuacją na Bliskim Wschodzie, nie dostrzega na razie wagi problemu braku odpowiedniej liczby urządzeń wiertniczych i jego wpływu na przyszłe ceny ropy.
Mike Wagstaff, dyrektor firmy naftowej Venture Production powiedział, że już jesienią tego roku przedsiębiorstwa z branży będą musiały czekać przynajmniej do 2009 roku na wolne platformy wiertnicze. "Liczba potencjalnych odwiertów jest znacznie większa niż dostępnych platform".
Koszt dzierżawy dużej platformy wiertniczej do prac poszukiwawczych może obecnie sięgnąć nawet 500 000 dolarów dziennie. Haydn Gardner, dyrektor Rheochem, firmy specjalizującej się usługach dla branży naftowej, powiedział, że w ciągu ostatnich 18 miesięcy około 800 nieużytkowanych wcześniej platform zostało włączonych do eksploatacji, mimo iż niektóre miały 20 lat. Prawie wszystkie nadające się do użytku platformy trafiły już do prac poszukiwawczych.
Paul McDade, dyrektor Tullow Oil, stwierdził, że do niedawna firmy mogły rozpocząć wydobycie ze złoża w ciągu roku od jego odkrycia. Obecnie czas ten wydłużył się nawet do 2 lat.
IndependentPodyskutuj na forum
Bezpieczeństwo energetyczne Chin zagrożone
Szybka industrializacja, urbanizacja i wzrastająca w ogromnym tempie liczba samochodów to kluczowe czynniki odpowiedzialne za wzrost popytu na energię ze strony Chin, który stanowi ogromne wyzwanie dla strategii energetycznej Pekinu.
W ubiegłym roku produkcja energochłonnego przemysłu ciężkiego w Chinach stanowiła aż 69 procent całkowitej produkcji przemysłowej. Przyśpieszyła też urbanizacja - obecnie co roku 15 milionów Chińczyków migruje do miast. Zakładając utrzymanie tego tempa, do 2020 roku stopa urbanizacji osiągnie 55-60%. Oznacza to, że do tego czasu nawet 900 milionów (obecnie 390) spośród prognozowanych 1,5 mld mieszkańców będzie mieszkać w miastach. Zużycie energii przez mieszkańców miast jest średnio 3,5 razy większe niż na wsi, dlatego też pewne jest, że zapotrzebowanie na energię będzie stale rosło wraz z migracjami.
Popyt na energię pobudzany jest też przez boom motoryzacyjny. Już dziś w samym tylko Pekinie przybywa 1000 samochodów dziennie. W miarę jak rosną dochody Chińczyków, coraz więcej osób decyduje się na zakup samochodu, który jak we wszystkich rozwijających się krajach stanowi symbol awansu społecznego. Według danych Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, po drogach Chin jeździ zaledwie 30 milionów samochodów. Ze względu na stosunkowo niskie nasycenie rynku, przewiduje się, że liczba ta będzie gwałtownie wzrastać w najbliższej przyszłości.
Według danych przemysłu motoryzacyjnego, w 2005 roku w Chinach sprzedano około 5,7 mln samochodów. W 2010 roku liczba ta ma sięgnąć 9,6 mln. Jeśli obecne tempo wzrostu się utrzyma, po drogach Chin do 2020 roku będzie jeździć 140 mln samochodów.
Wzrost liczby samochodów przekłada się na zwiększone zapotrzebowanie na ropę, którego rozmiary mogą doprowadzić do chronicznych przerw w dostawach tego surowca, co poważnie może zagrozić bezpieczeństwu energetycznemu kraju.
Ponieważ rywalizacja o zagraniczne złoża ropy niesie za sobą ryzyko geopolityczne, część establishmentu wzywa do większych inwestycji w poszukiwania krajowych złóż. Są jednak i tacy, którzy uważają, że Chiny nie są w stanie znacząco zwiększyć wydobycia ze względu na niekorzystne warunki geologiczne. Pomimo ostatnich odkryć, dzięki którym rezerwy wzrosły z 16 do 22 miliardów ton, produkcja krajowa zaspokaja tylko część popytu, a jej udział w łącznym zużyciu stale maleje. Podczas gdy w 2005 roku 42,9% zużytej ropy pochodziło z importu, przewiduje się, że do 2010 roku aż połowa zużywanej w Chinach ropy będzie importowana.
Władze forsują różne rozwiązania mające na celu zapobiec zbliżającemu się kryzysowi energetycznemu. Jednym z nich są ogromne inwestycje w projekty przetwarzania węgla w paliwa płynne. Projekty takie mają jednak zasadniczą wadę: przerabiają jeden nieodnawialny zasób w drugi, nie stanowią zatem długookresowego rozwiązania.
Częściowo problemom mogłoby zaradzić zwiększenie efektywności wykorzystania energii, ponieważ obecnie chińska gospodarka należy do najmniej efektywnych energetycznie w przeliczeniu na jednostkę PKB. W czasie dorocznego kongresu Komunistycznej Partii Chin, za cel przyjęto ograniczenie energii na jednostkę PKB o 20%. Biorąc jednak pod uwagę, że gospodarka chińska wzrasta w tempie 10% rocznie, nawet radykalna poprawa efektywności nie jest w stanie zmniejszyć całkowitego zapotrzebowania na energię.
Jeszcze innym środkiem zaradczym ma być budowa elektrowni jądrowych i wodnych. Nie będzie to jednak łatwe, biorąc pod uwagę koszty i ryzyko ogromnych zniszczeń środowiska naturalnego związane z realizacją takich projektów.
Asia TimesPodyskutuj na forum
Ropa Meksyku będzie strzeżona przez rosyjskie myśliwce
Przestrzeń powietrzna na granicy ze Stanami Zjednoczonymi niebawem będzie patrolowana przez nowoczesne rosyjskie myśliwce Su-27 - informuje podsekretarz meksykańskiej marynarki wojennej Admirał Armando Sanchez Moreno.
Myśliwce mają być rozmieszczone w bazach znajdujących się przy meksykańskich złożach ropy naftowej.
O dostawy samolotów do Meksyku konkurował szwedzko-brytyjski Gripen. Flota Meksyku już od pewnego czasu zaopatruje się w rosyjskie uzbrojenie.
W Ameryce Łacińskiej w rosyjską broń zaopatruje się już Wenezuela. Posiada m.in. helikoptery bojowe i 100 tys. karabinków Kałasznikow w najnowszej wersji.
American Chamber of Commerce in RussiaGazeta.pl, Prime Tass.

